Przez Europę przetacza się właśnie trasa pod szyldem Vision. Discipline. Contempt, w której główne role grają Mgła i Revenge ze wsparciem w postaci Deus Mortem i Doombringer. W Polsce zaplanowano cztery przystanki tego tournée: w Poznaniu, Gdańsku, Warszawie i Wrocławiu podczas czwartej edycji festiwalu Into The Abyss.
Pomimo iż Deus Mortem uczestniczył w pierwszej części tej objazdówki, a Doombringer dołączył od Poznania, to pierwszy z wymienionych wystąpi jeszcze w Warszawie. Wspomnę przy okazji, że nie obyło się bez problemów podczas tej trasy – doszło do odwołania kilku koncertów w Niemczech z powodu oskarżeń skierowanych w stronę muzyków Mgły i Deus Mortem. Zarzucono im powiązania z nazistowską sceną black metalową i ogólnie zrobiono im czarny PR. No cóż, pozostawię to bez komentarza. Zespoły wydały oświadczenia w tej sprawie i należy mieć nadzieję, że podobne sytuacje nie będą miały już miejsca. Na szczęście Polskie koncerty przebiegają bez zakłóceń i na pierwszy z nich, do Poznania, udałem się wraz z kilkoma kompanami, aby uraczyć się dobrą muzą i złocistym płynem w oczywistym miejscu, jakim jest Klub U Bazyla.
Po dotarciu na miejsce naszym oczom ukazała się całkiem długa kolejka niczym po kawę i cukier na kartki za czasów PRL, kiedy na półkach sklepowych królował ocet. Nic dziwnego, skoro Bazylowy koncert był wyprzedany. Udało nam się jednak dostać do środka na czas i obejrzeć zaczynający właśnie swój występ kielecki Doombringer. Grupa wydała w lutym tego roku swój drugi krążek „Walpurgis Fires”, więc takie imprezy to świetna możliwość promowania własnej twórczości. Mnie ich granie pasuje, a na żywo formacja wypadła bardzo dobrze. Poza tym wokalista z pasem i naszyjnikiem z kości raczył się w trakcie koncertu tzw. małpkami, chyba żeby sprawić sobie lepszy klimat. Wódeczka nie obniżyła jednakże jego możliwości wokalnych i skupienia się na muzyce – wydawało się, że jest raczej odwrotnie. Doombringer zaprezentował się zacnie i udowodnił, że jak najbardziej zasługuje na to, żeby grać więcej w doborowym towarzystwie.

Po przerwie nadeszła pora na Kanadyjczyków z Revenge, którzy spuścili łomot przybyłym do Bazyla. Zespół ma w naszym kraju sporo zwolenników, a ich zmasowany atak przeprowadzony ze sceny był nie do odparcia. O jeńcach mowy być nie mogło. Pod sceną zrobiło się tłoczno i rozkręcił się także niezły młynek. Trio strzelało utworami jak serią z karabinu i klub był świadkiem prawdziwej dźwiękowej nawałnicy. Grupa zaserwowała utwory, które pochodziły z praktycznie wszystkich płyt, tym samym robiąc rajd po własnej dyskografii i dając maniakom to, co w ich arsenale najlepsze. Dla mnie z pewnością był to koncert, który utkwi mi w pamięci. Revenge nie bawi się w subtelności i kombinowanie, a swój przekaz wyraża konkretnie – ich zadaniem jest Wyjść. Zmiażdżyć. Zejść. I tak to właśnie wyglądało w Poznaniu. Potęga. Miazga. Zniszczenie.

Mgła w ostatnich latach pozyskuje więcej fanów, jak i jest coraz bardziej znana i szanowana na świecie. Krakowianie zasłużyli i zapracowali sobie na własną pozycję dzięki rewelacyjnym wydawnictwom, pomysłom na własną twórczość i zespół. W końcu koncerty z informacją SOLD OUT są dobitnym dowodem na to, że zainteresowanie grupą i jej muzyką jest duże. A jaki był ten poznański występ? Mogę jedynie pochwalić i wyrażać się w samych superlatywach. Mój głód został nasycony, ponieważ Mgła zagrała pierwszorzędny koncert. Większość repertuaru stanowiły utwory z ostatniej studyjnej płyty „Exercises In Futility” z 2015 r., która odegrana została prawie w całości – nie było jedynie części III. Poza tym pojawili się reprezentanci z albumów „With Hearts Toward None” (I i VII) i „Groza” (III). Było też coś z „Mdłości” (II) i „Further Down The Nest” (II), także setlista obejmowała swoim zasięgiem dość obszerny fragment dyskografii Mgły. Co też jest stałym elementem scenicznym – i nie tylko – krakowian to oczywiście kaptury i kominiarki. Prosty zabieg, ale za to jaki skuteczny. To dowód na to, jak niewiele trzeba, żeby stworzyć oryginalny i tajemniczy image. Dopełnieniem było soczyste i przejrzyste brzmienie, dzięki któremu kompozycje brzmiały potężnie.

To był kolejny udany wyjazd do Bazyla. Za każdym razem jak tam jestem, to wychodzę więcej niż zadowolony. I potem czekam na następny raz, kiedy to będę miał okazję doświadczyć ponownej inwazji na moje uszy. Dziękuję organizatorom za ten środowy wieczór pełen emocji, a kompanom podróży za towarzystwo.
![Mgła, Revenge, Doombringer: Relacja z koncertu w Poznaniu U Bazyla [08.05.2019]](https://deathmagnetic.pl/wp-content/uploads/2019/05/Mgła-1024x768.jpg)