Pytanie postawione na koncercie Luxtorpedy w pabianickim kinie Tomi w 2015 roku brzmiało: „Czy jeśli piekarz jest katolikiem, to piecze katolickie bułki?”.
-Nie! – sam sobie odpowiedział Litza. Przytoczona wcześniej wątpliwość wynikała z opinii głoszącej, że Luxtorpeda jest zespołem katolickim z powodu religijnego zaangażowania większości jej członków.
-My nie gramy katolickiego rocka. Gramy po prostu rocka. Ja bym nawet powiedział, że jest to pewnego rodzaju poezja… gramy poezję krzyczaną.
Jeśli przekręciłem kilka słów Roberta Friedricha to przepraszam, choć pewnie sam zainteresowany ich dobrze nie pamięta. Sens został jednak oddany. A po co w ogóle przytaczać te wypowiedzi? Oczywiście jako pretekst do przyjrzenia się postaci Roberta „Litzy” Friedriecha, a w szczególności działalności zespołu Luxtorpeda.
Kiedy myślimy o zespołach, których tematyka, styl grania czy teksty są zdeterminowane przez osobiste poglądy muzyków, nasze schematy są dość stereotypowe: Burzum, Gorgoroth, Marduk, czy oczywiście rodzimy Behemoth. Zespoły te emanują totalnym stylistycznym oddaniem dla danej ideologii, a że w przypadku wymienionych grup są to poglądy nad wyraz wyraźne i kontrowersyjne, to właśnie te obrazy zapadają nam w pamięci najbardziej.

Pierwszy kontakt z Luxtorpedą wynikający z mojej własnej inicjatywy (zasłyszany w radiu kawałek 'Autystyczny’ pomijam) to teledysk do utworu ’Niezalogowany’, na którym to zespół w studio gra swój numer na setkę. Szybki, dynamiczny kawałek oparty na prostym, ale mocnym riffie. Tekst o kontroli obywateli przez państwo. Perkusista w koszulce Iron Maiden. Słucham dalej.
Trafiam na koncert, na którym za bębnami również siedzi Tomasz Krzyżaniak, jednak tym razem przyodział koszulkę z wizerunkiem Matki Boskiej. Nie jest to widok, który mamy okazję obserwować na co dzień w tym biznesie, jednak trzeba uczciwie przyznać, że wpadnięcie w tym momencie w konsternację byłoby nie w porządku. I to nie ze względu na to, że wizerunkowo tworzą nam się nagle dwie strony barykady (teoretycznie: źli i dobrzy), ale jeśli nie szokuje nas Nergal wcinający z zespołem aniołka w klipie do 'Ov Fire And The Void’, to czemu ma nas zadziwiać… koszulka z religijnym przekazem?
Mamy NIP, mamy REGON
Mamy PESEL i co z tego?
Mamy coś więcej!
Znaczymy coś więcej!
Skoro jednak pojawiają się kwestie tego, czy jest to zespół katolicki, to niejeden słuchacz ma na swoim koncie tego typu wątpliwości. Nastrojów zagubionych odbiorców na pewno nie uspokaja fakt częstego wspominania w wywiadach o Bogu, o wartości, jaką niesie ze sobą rodzina, o oficjalnym zadeklarowaniu twardego stanowiska wobec aborcji na ostatniej EPce, czy działalności Litzy i jego kolegów w założonej przez niego zresztą Arce Noego. Ponadto, mimo niekiedy agresywnej tematyki tekstów, nie uświadczymy w nich przekleństw – co prawda Litzę kusiło, by w 'Raus’ zamiast „odejdź stąd” rzucić staropolskim „wy*******aj”. Ostatecznie z pomysłu zrezygnowano. Czemu? Bo na koncerty przychodzą rodzice z dziećmi. Z tego samego powodu wspomniany na początku koncert odbył się w pabianickim kinie Tomi, a nie w Łodzi – zaklepany wcześniej Bedroom jest klubem nocnym, co nie spodobało się familijnym ekipom, które chciały przyjść na występ. Oto moment, w którym media zaczynają się uśmiechać z politowaniem. Niesłusznie.
Swoją drogą sam Robert Friedrich jeży się nawet na dźwięk stwierdzenia, że Arka jest zespołem katolickim. Zaznaczam, że nie deklaruję w tym momencie swoich poglądów religijnych, światopoglądowych, potraktowałbym siebie samego w tej chwili jako osobę niezaangażowaną i nienarzucającą nikomu niczego. I, uwaga, łamiący news – taka też jest Luxtorpeda.
Jakoś nie chce mi się wierzyć
W korporacyjne dobro,
Gdzie sprzedają na salonach
Za miliony ludzką godność
Jakoś nie chce mi się wierzyć,
Że doktryna czy idea
Może być bardziej święta,
Niż życie człowieka.
Oto grupa z silnymi wpływami zespołów takich, jak Kyuss, Queens of the Stone Age czy Clutch, ale podlana gęstym, buntowniczym, punkowym sosem. Czy jest to zespół mający dobre teksty? To już pozostawione jest opinii każdego ze słuchaczy – trzeba jednak przyznać, że nie są to wersy katolickie, a raczej osobiste. Bądź też kpiące z dzisiejszego porządku świata.
Gdzie zatem Luxtorpeda bije po twarzach polityków, otaczające nas światopoglądy i wyśmiewa przez łzy elementarny brak logiki? Praktycznie na początku każdego z krążków. Wchodzący zaraz po 'Intrze’, przytoczony już 'Niezalogowany’ z debiutu czy otwierający „Robaki” 'Pies Darwina’ to przykłady z dwóch pierwszych krążków. Idąc dalej, na „Burakach”*, znajdziemy przewrotnie nazwany kawałek 'Ostatni’ czy wreszcie przewodzący zamieszczonemu na EPce trio utwór 'Shoah’.
Na każdym krążku jest też osobiście. Mamy chronologicznie: 'W Ciemności’, 'Serotonina’, 'Wilki Dwa’, 'Nieobecny Nieznajomy’, ’44 Dni’ i wiele innych przykładów utworów czy pojedynczych wersów, w których możemy dopatrywać się wyznań zarejestrowanych na starym, analogowym sprzęcie, oczywiście na setkę.

Kleszcze mechanicznie kruszą odruchy oporu
Dobrodziejstwo poprawności politycznej
Głuchym szczękiem potwierdzają prawo wolnego wyboru
Wielki tryumf ideologiczny
Nie mogę uwierzyć, pokonują nas słowem
W miejsce człowiek, wymyślono słowo nowe
Luxtorpedzie udało się stworzyć szeroką i dość hermetyczną bazę fanów – zespół posiada swoje własne forum, na którym użytkownicy prześcigają się w kolejnych interpretacjach tekstów autorstwa Litzy i Hansa i rozbieraniu warstwy muzycznej na czynniki pierwsze. Ile może trwać dyskusja na temat pojedynczego wydawnictwa? Cóż, rozmowa słuchaczy Luxtorpedy na temat zawierającej 3 utwory wspomnianej już EPki toczy się, na dzień dzisiejszy, na aż… 74 stronach. I nie są to bynajmniej posty nacechowane ideologicznie. O tej liczonej w dziesiątkach (setkach?) tysięcy grupie fanów powstała zresztą praca licencjacka, o której na naszych łamach mieliśmy okazję pisać.
Polecam zapoznać się z dyskografią Luxtorpedy by samemu ocenić, czy panowie starają się pisać kolejną interpretację Ewangelii, czy też są ludźmi z krwi i kości i to właśnie o samych sobie tworzą muzykę. O nas wszystkich, tkwiących po uszy w przewrotnym, nowoczesnym systemie, w którym
Rano zlinczowali pracownika rzeźni,
Brutalnie kroił mięso na porcje.
A już nocą ci sami dobroczyńcy,
Legalizowali dla ludzi aborcję!

Oczywiście pojawia się pytanie, od której płyty zacząć? 80 procent fanów zapewne krzyknie, że od „Robaków” i będą mieli rację. Drugi album Luxtorpedy jest pewną wypadkową pomiędzy początkowym, nieokiełznanym punkowym stylem, a tym nacechowanym nagłymi zmianami tempa i wyzwalającym się z utartych schematów, który zespół prezentował na „Burakach”.
Jeśli 'Serotonina’, 'Amnestia’, 'Tu i Teraz’ czy 'Raus’ spuszczą Wam solidny łomot – atakujcie dalej. Uważajcie tylko, bo chwila nieuwagi i wylądujecie jako przykład podany w kolejnej pracy licencjackiej…
Ha! Gotowiście? Jam gotów także,
Słuchajcie: Światem rządzą grabarze!
To spisek tajny, szpadla i łopaty,
Kosą ściąć kwiaty równając do trawy.
Nie znam się na gender, mam brodę, brzydką gębę,
I stuwatowy uśmiech, z cudacznie krzywym zębem.
Weź nie wygładzaj mnie tym kitem,
chcę mieć nierówno pod sufitem.
*Pełny tytuł krążka to oczywiście „A morał tej historii mógłby być taki, mimo że cukrowe, to jednak buraki”. Nie znalazł się w tekście bo… no sami rozumiecie.
