Horrisonous: Recenzja płyty „A Culinary Cacophony”

0

Końcówka lat 80. i początek 90. to prawdziwy wylew zespołów death metalowych. To właśnie wtedy wydane zostały kultowe już dziś płyty tego gatunku. Człowiek słuchający takiej muzyki i pamiętający tamte czasy może z rozrzewnieniem je wspominać i pragnąć, żeby chociaż na chwilę wróciły. A ten, któremu dane było później przyjść na świat, zapewne ma ochotę, żeby trochę poczuć ducha tamtej epoki. No to jest dobra wiadomość. Pierwszy album australijskiego Horrisonous to prawdziwy death metalowy wehikuł czasu.

Założona w 2015 r. w Sydney grupa składa się z garstki zatwardziałych członków lokalnej sceny undergroundowej, którzy postanowili przypomnieć swiatu, jak się onegdaj grało brzydkie i brutalne dźwięki. Zespół zresztą jako swoje inspiracje wymienia: Asphyx, Bolt Thrower, Autopsy, Celtic Frost, Carcass czy Dismember. Już to daje dobry obraz tego, jakie klimaty upodobał sobie Horrisonous.

To wrażenie potęguje jeszcze okładka, na której dziwne i ohydne monstrum owinęło swoimi mackami jakiegoś nieszczęśnika i dobrało mu się do mózgu, żeby zrobić sobie wyżerkę. Prawdziwy oldschool. Idealnie pasuje ona też to tytułu płyty i do jej zawartości muzycznej. A ta od pierwszych dźwięków nie pozostawia żadnych złudzeń.

Pierwszy kawałek – ‘Kuru Worship’ – zaczyna się wolno, wręcz death/doomowo, i nasunęły mi się skojarzenia z Winter czy debiutem Paradise Lost. Później się rozkręca i nawiązuje do stylistyki z okolic wczesnego Carcass. Natomiast echa twórczości innych Brytyjczyków, Bolt Thrower, słychać w następnej kompozycji – ‘The Gavage’. Brzmi ona tak, jakby zagubiła się podczas sesji do „War Master” albo „The IVth Crusade”. Charakterystyczna rytmika od razu przywodzi mi na myśl ten wspaniały zespół. Granie rodem ze Szwecji Australijczycy serwują z kolei w ‘A Tale Of Matriphagy’. Kłania się Dismember, Entombed i inni weterani tamtejszej sceny. Jest też i utwór o jakże wymownym i przewrotnym tytule kojarzącym się z legendą heavy metalu – ‘The Number Of The Feast’, który zamyka pierwszy pełnometrażowy ochłap Horrisonous. Tyle że muzycznie z ekipą słynnego basisty nie ma za wiele wspólnego. Ten prawie 8-minutowy wałek wieńczy ucztę w prawdziwym death metalowym stylu.

Nie będę nikogo przekonywał, że kwintet z kraju kangurów gra coś nowego i świeżego. Na pewno nie wynaleźli gwoździ i ćwieków na nowo; i na pewno nie o to im chodziło. Grupa świadomie czerpie z klasyków gatunku, ale jednocześnie robi to z klasą. „Kulinarna Kakofonia” w ich wykonaniu wchodzi mi naprawdę dobrze i nie dbam o to, czy jest to coś nowatorskiego, czy nie. Najważniejsze, że wszystkie osiem dań, które Horrisonous upichcił na debiut to death metal, jakiego chcę słuchać. I to się liczy.

Jak taka muza również i wam jest bliska, to przyłączcie się do wyżerki, zanim stwór z okładki wszystko sprzątnie ze stołu. A jeśli zachce wam się więcej, to na deser możecie wrzucić dwie EPki – „The Plague Doctors” z 2016 r. i „The Plague Doctors B-sides” z 2018 r., na której znajdują się przeróbki utworów Asphyx i Celtic Frost. Miłego biesiadowania z tymi potrawami.

www.facebook.com/Horrisonous

1. Kuru Worship
2. The Gavage
3. Perpetual Mincing
4. A Tale Of Matriphagy
5. Flesh Presented For Orgasmic Torm
6. Crispy Chunks Of The Obese
7. Nourishment Through Excrement
8. The Number Of The Feast

Wyro(c)k

80%
80%
2 Minutes to Midnight

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    7.5
  • INSTRUMENTARIUM
    8
  • WOKAL
    8
  • BRZMIENIE
    8
  • REPEAT MODE
    8.5
  • Oceny czytelników (0 głosów)
    0
Udostępnij to

O autorze

Avatar

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/