Mark Tremonti kojarzy się większości fanów metalowego grania jako gitarzysta wielkiego, wydającego raz za razem świetne płyty zespołu Alter Bridge. Ten z drugiej strony ma swoją promocję w postaci kolaboracji jego wokalisty, Mylesa Kennedy’ego ze Slashem przy okazji jego solowego projektu. Czy w tym całym szaleństwie i sławie ktoś jeszcze pamięta o Creed albo obserwuje solowe dokonania Marka Tremonti?

Wszystko zaczęło się w przepełnionych grungem latach 90., a konkretnie w roku 1993. Pierwszy album Creed „My Own Prison”, bo o nim mowa, przypomina niekiedy początkowe dokonania Godsmack (kawałek 'Ode’), choć mimo to „My Own Prison” to kawał mrocznej, post-grunge’owej muzyki. Te Pearl Jamowe korzenie będą ujawniać się w późniejszych dokonaniach Tremontiego mimo iż te będą już o wiele bardziej heavy metalowe.
Wydany 2 lata później „Human Clay” zdaje się być czymś w rodzaju „My Own Prison” na sterydach. Mastering albumu porzuca surowy styl sugerowany przez debiut Creed na rzecz nieco cieplejszego, mocniejszego i mniej sterylnego brzmienia. Bas nadal się wyróżnia, gitary mają sporo środka, jednak jest tu więcej drive’u, polotu, Creed na „Human Clay” stał się mniej niszowy. Jest to jednak wciąż ten sam post-grunge.
Ostatnim albumem nagranym przez Creed przed zawieszeniem działalności zespołu w 2004 roku był wydany w 2001 r., najbardziej przypominający późniejsze dokonania Alter Bridge, zawierający najwięcej melodii i, co za tym idzie, najpopularniejszy album „Weathered”. To tutaj znalazł się najbardziej znany utwór Creed 'One Last Breath’ z teledyskiem, który 15 lat temu pobudzał zmysły, jak również niemniej balladowe 'My Sacrifice’. To właśnie do tych klimatów Tremonti będzie powracał w spokojniejszych kawałkach na jego solowych albumach. O tym jednak później.

„Full Circle” jest krążkiem najbardziej zbliżonym do tego, z czego większości fanów znany jest Mark Tremonti. Nic zresztą dziwnego, ostatni album Creed został wydany w 2009 roku, po 5 latach, które gitarzysta zespołu spędził w Alter Brige u boku Mylesa Kennedy’ego. Ciepłe, mocne brzmienie przywodzi na myśl solowe albumy gitarzysty i nie jest to absolutnie nic złego – Creed na „Full Circle” pokazuje, że wciąż posiada swój własny mianownik i nie zapomina o tym, że narodził się w latach 90.
Mimo umiarkowanie ciepłego przyjęcia przez krytykę, zespół Creed znalazł uznanie fanów zarówno depresyjnych ballad, jak i surowego, metalowego grania, a mające kilka(naście) lat na karku single wciąż są z niesłabnącym entuzjazmem odpalane na YouTube i Spotify.
Kolejny głośny projekt, z którego głównie znany jest Mark Tremonti, to Alter Bridge i do dziś to właśnie ten zespół pozostaje jego naczelną grupą. Premiera pierwszego krążka Alterów w 2004 roku zbiegła się w czasie z zawieszeniem działalności Creed (wznowionej później na 3 lata w 2009 r. przy okazji wydania krążka „Full Circle”).
Alter Bridge zdaje się rozpoczynać zupełnie nowy rozdział w karierze Tremontiego. Otwierający krążek „One Day Remains” utwór 'Find The Real’ powoduje totalny opad szczęki atakując słuchacza niemal sabbathowym riffem, a później melodyjnym refrenem. Gitary brzmią mocarnie, Kennedy z Tremontim prześcigają się w przygrywaniu spontanicznych solówek, z każdej sekundy utworu płynie czysty fun z grania. Tutaj też klaruje się styl, w jakim Tremonti będzie w kolejnych latach zaskakiwał przy okazji nagrywania kolejnych solówek. Na debiucie Alter Bridge figurują do tego hity do dziś należące do stałego koncertowego repertuaru grupy – to, znajdujące się obok zaczynającego galopadę riffów 'Find The Real’, 'Open Your Eyes’ i 'Metalingus’.

Wydany 3 lata później krążek „Blackbird” kontynuuje myśl zapoczątkowaną na „One Day Remains” robiąc to według zasady „bigger, better, more badass”. Obcowanie z drugim albumem Alter Bridge to czysta przyjemność nie tylko dla muzycznych i gatunkowych purystów, ale również niedzielnych słuchaczy poszukujących czegoś, co najogólniej nazwaliby mianem „brzmienia z pazurem”. Ta sztuka udaje się zespołom niezmiernie rzadko i na pewno w przypadku Alter Bridge wychodzi to lepiej, niż za czasów gry Tremontiego w Creed.
Dwa kolejne krążki Alter Bridge („AB III” i „Fortress”) ugruntowały jedynie (lub aż) pozycję zespołu na scenie melodyjnego hard rocka wrzucając w słuchawki zarówno amatorów glanów, jak i słuchaczy radia przeboje takie, jak 'Isolation’, 'Ghost of Days Gone By’ czy 'Addicted to Pain’. Na tym jednak Tremonti nie chciał poprzestać. Będąc również utalentowanym wokalistą gitarzysta Alter Bridge postanowił założyć swój własny, solowy projekt, w którym to on właśnie przejmie stery jako główny ryczący.
Zawiedli się ci, którzy spodziewali się nowej jakości w sztuce kompozytorskiej zaproponowanej przez Tremontiego w Alter Bridge. Założenia projektu Tremonti są podobne – mocne riffy w zwrotkach przeplatają się z pełnym melodii, opartym na akordach refrenie z jedną jedynie różnicą – Tremonti może pochwalić się o wiele bardziej surowym i niższym wokalem niż Myles Kennedy. Kompozycje stały się dzięki temu nieco bardziej sterylne, chwilami surowsze, ot, taki Alter Bridge z większą ilością metalu w metalu.

Główne założenia pozostały jednak bez zmian. Na debiutanckim krążku Tremonti zatytułowanym „All I Was” znalazły się zarówno killery takie, jak 'Wish You Well’, 'Waste Your Time’ czy 'Brains’, jak i ballady pokroju 'Things I’ve Seen’ i 'Proof’. Co prawda solowy projekt Tremontiego nie cieszy się aż taką popularnością, jak jego macierzysta formacja, jednak debiut nowej formacji gitarzysty zebrał przychylne opinie krytyków.
Podobnym powodzeniem cieszył się wydany w 2015 roku krążek „Cauterize”. Wyraźnie cięższy od swojego poprzednika, witający z otwartymi ramionami starych fanów, a nowych wielbicieli wrzucający na najgłębszą dotychczas wodę. Z jednej strony niespotykanym dotąd ciężarem przytłaczają 'Flying Monkeys’ i 'Tie The Noose’, a z drugiej chwilę wytchnienia zapewniają 'Fall Again’ czy Alterowe, pozytywne wręcz 'Sympathy’.
Słuchając przebojowych i potężnych dokonań Alter Bridge czy Tremonti ciężko uwierzyć, że utwory obu formacji komponował człowiek, który udzielał się w mocno grunge’owym, pachnącym latami 90. Creed. Może tak właśnie wygląda ewolucja zapatrzonych w Alice In Chains i Pearl Jam muzyków? Cóż, o tym, jak wygląda kolejny etap tego rozwoju będziemy mogli przekonać się już w kwietniu tego roku za sprawą nowego albumu grupy Tremonti zatytułowanego „Dust”. W tym miesiącu również Alter Bridge zaczęło nagrywać swój piąty album. Tremonti, śpisz pan czasem czy tylko pan grasz?
Aha, nazwa naszego portalu do czegoś zobowiązuje. Na pierwszym miejscu na playliście ląduje więc niespełna 9-minutowy utwór 'Metallica Rules’ będący kompilacją kilku utworów Mety w jednym, epickim kawałku. W nagrywaniu gitar pomagał nie kto inny, jak Mark Tremonti.
