Contrarian: Recenzja płyty „Their Worm Never Dies”

0

Pochodzący z Rochester w stanie Nowy Jork zespół para się progresywnym death metalem. W marcu ukaże się ich recenzowany tutaj nowy album nakładem Willowtip Records. Będzie to już trzecia płyta w dorobku Contrarian zawierająca muzykę, która zabierze słuchacza na wycieczkę do lat 90.

Twórczość amerykanów to połączenie tego, co grał Death od „Human” wzwyż, Pestilence na „Testimony Of The Ancients” i „Spheres” oraz Cynic na debiucie. Można by pomyśleć, że skoro grupa garściami czerpie z tych kultowych zespołów to w takim razie nie wytycza żadnych nowych kierunków w metalu ekstremalnym. Warto jednak spojrzeć na to z innej strony. Death nie istnieje od lat, Pestilence nie gra obecnie tak jak na wspomnianych krążkach a Cynic już dawno odpłynął w inne rejony muzyczne, więc w tym gatunku zrobiła się luka; i tę lukę idealnie wypełnia właśnie Contrarian.

„Their Worm Never Dies” również brzmieniowo nawiązuje do czasów, kiedy w death metalowym świecie zamieszanie robiły wymienione wcześniej albumy legend tego gatunku. Podejrzewam, że każdy, kto z wypiekami na twarzy i podziwem dla instrumentalistów masakrował niegdyś wielokrotnym słuchaniem kasety – tudzież płyty CD – takie jak „Human”, „Individual…”, „Testimony…” czy „Focus”, na pewno uśmiechnie się pod nosem po włączeniu trzeciego długograja Contrarian. Może będzie to też sentymentalna podróż do tych wspaniałych dla death metalu czasów, niemniej będzie ona udana. Zespół w dobrym stylu podaje swoje techniczne, a zarazem interesujące utwory. O znużeniu także nie ma mowy – siedem kawałków i 37 minut muzyki mija niezwykle szybko, dzięki czemu nie staje się ona przytłaczająca. To wielka zaleta tego wydawnictwa.

Kolejnym plusem jest to, że członkowie Contrarian sprawnie obsługują swoje instrumenty. Nie ma mowy o nieudolnych próbach zaimponowania jakimiś niby to wirtuozerskimi zagrywkami. Ten kwartet to ekipa zdolnych muzyków, którzy przy okazji wiedzą jak grać tego typu metal. Ich umiejętności sprawiają, że w progresywnych dźwiękach czują się swobodnie i potrafią je świetnie zagrać.

Zachęcam do sięgnięcia po „Their Worm Never Dies” wszystkich tych, którzy wielbią to, co robił Death, Pestilence, Cynic i inne podobne zespoły. Nie zawiedziecie się i poczujecie się o ponad dwie dekady młodziej. A ci, których ominęły te czasy, będą mogli je poczuć dzięki nowemu albumowi Contrarian. Premiera 15 marca. Satysfakcja gwarantowana w 100%.

Warto też zapoznać się z dwiema pierwszymi płytami: „Polemic” z 2015 r. i „To Perceive Is To Suffer” z 2017 r.

Skład Contrarian:

Jim Tasikas – gitara
Brian Mason – gitara
Ed Paulsen – bas
George Kollias – perkusja/wokal

www.facebook.com/contrarianmetal
www.willowtip.com/home.aspx

1. Vaskania (The Evil Eye)
2. Exorcism
3. My Curse
4. The Petition
5. Among The Misled
6. Their Worm Never Dies
7. Whomsoever Worships the Whiteworm

 

Wyro(c)k

89%
89%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    8.5
  • INSTRUMENTARIUM
    9.5
  • WOKAL
    9
  • BRZMIENIE
    8.5
  • REPEAT MODE
    9
  • Oceny czytelników (0 głosów)
    0
Udostępnij to

O autorze

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/