Blot & Bod: Recenzja płyty „Ligæder”

0

Blot & Bod to zespół, który składa się z jednego Norwega, Jørana Elvestada, i dwóch Duńczyków, braci Erika Baggera Hviida i Jespera Baggera Hviida. Trio służy nowej fali DKBM pod sztandarem Korpsånd, którego członkowie udzielają się w takich grupach jak Jordslået, Grifla da la Secta, War is Aer, Broder i Ærekær.

Jak każde inne wydawnictwo z tej kopenhaskiej sceny „Ligæder” został nagrany w legendarnym studiu Mayhem. Początkowo była to debiutancka EP-ka wydana w 2017 r. przez amerykańską wytwórnię Fallow Field na kasecie. A już 1 lutego za sprawą Iron Bonehead Productions ukaże się w wersji winylowej.

Muzyka Blot & Bod to surowy, brudny i pierwotny black metal. Brzmi ona tak, jakby przed ponad 35 laty Hellhammer zdecydował się grać jeszcze paskudniej i prymitywniej. Krótkie utwory, bezpośredni przekaz, brak litości, zero piszczałek, fujarek i innych bajerów, a to wszystko podane przez wydobywające się gdzieś z podziemi dźwięki.

To, że trio nie bawi się w finezję, nie oznacza, że ich twórczość nie ma pewnego rodzaju nieokrzesanego uroku. Co prawda nie ma ona zadania zdobywania list przebojów i pozyskiwania mas, co w tego typu stylistyce byłoby raczej niemożliwe do zrealizowania. Zespół sięga do korzeni black metalu i jest to potrzebna odskocznia od wypolerowanych produkcji wielu dzisiejszych grup parających się tego rodzaju metalem. Nie to, żebym miał coś przeciwko dobrym produkcjom niemniej Blot & Bod – wraz z innymi podobnymi ekipami – zapewnia równowagę i przypomina, czym ta muzyka była i jest.

Na płycie znajdują się kawałki w wolnych i średnich tempach z przyspieszeniami: ‘Ul’, ‘Auga’ czy ‘Sindet styrter’ oraz szybsze: ‘Mit blodbad‘ lub Når ulven glammer’. Na pewno dobrym zabiegiem było wprowadzenie nieco zróżnicowania. Dzięki temu nie ma monotonii, która potrafi cechować inne albumy z tego samego gatunku, sprawiając, że po kilkunastu minutach ma się ich dość. Także tutaj przez 32 minuty można mówić o jakiejś różnorodności – oczywiście w obrębie tej dość hermetycznej stylistyki.

Liryczna zwartość dotyczy nordyckiej mitologii. Nie jest to niespodzianką, zważywszy na pochodzenie członków zespołu, aczkolwiek biorąc pod uwagę bezkompromisowość „Ligæder”, można byłoby pomyśleć w pierwszej kolejności, że w warstwie tekstowej rządzi rogaty albo inne plugastwa.

Należy też wspomnieć, że cała trójka muzyków udziela się wokalnie, a każdy porywa własnym spektrum częstotliwości. Natomiast nisko nastrojona gitara, bezlitosny bas i dzikie bębnienie tworzą najcięższy prymitywny black metal, jaki usłyszycie.

Pierwszy krążek Blot & Bod jest dla tych, którym smakują takie surowe i brudne dźwięki. Jak ktoś pragnie posłuchać czegoś w stylu Hellhammer czy black metalowych klasyków Darkthrone niech sprawdzi, co wypłynęło z czeluści Niflheimu w postaci „Ligæder”.

www.facebook.com/blotogbod
www.ironbonehead.de

1. Kom i hu (Instrumental)
2. Ul
3. Auga
4. Blodstænkte fjer
5. Sindet styrter
6. Mit blodbad
7. Bær lig
8. Velt din gud
9. Når ulven glammer
10. Væk døde mænd
11. Ravne
12. Erindring (Instrumental)

Wyro(c)k

81%
81%
Ace of Spades

0-10 Sad But True
11-20 Bad Reputation
21-30 Wild Thing
31-40 Satisfaction
41-50 Another Brick in the Wall
51-60 Proud Mary
61-70 Highway to Hell
71-80 2 Minutes to Midnight
81-90 Ace of Spades
91-100 Master of Puppets

  • PIERWSZE WRAŻENIE
    8.5
  • INSTRUMENTARIUM
    8
  • WOKAL
    8
  • BRZMIENIE
    7.5
  • REPEAT MODE
    8.5
  • Oceny czytelników (0 głosów)
    0
Udostępnij to

O autorze

Avatar

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/