Black Metal to gatunek, który się kocha albo nienawidzi! Szybkie tempa, niska jakość nagrań, charczący wokal, satanistyczna tematyka tekstów – nie ma prostszego sposobu, by go scharakteryzować! Choć największa popularność owianej złą sławą muzyki przypada na lata 90-te, szczególnie w takich krajach jak Norwegia, Szwecja, Finlandia i Grecja, to tak naprawdę mało kto pamięta, że początków tego gatunku należy doszukiwać się jeszcze w latach 80-tych. Muzyka ta brzmiała wówczas inaczej, przez swoją różnorodność była także nieco trudniejsza do scharakteryzowania. Nazywana była też przez niektórych mroczniejszą wersją Motörhead. Potwierdzały to zresztą same zespoły, które nie zawsze traktowały siebie poważnie, a ich celem było jedynie granie rock’n’rolla i dobra zabawa. Portal TeamRock przygotował zestawienie 10 najważniejszych wydawnictw tamtego okresu. Uwagę zwraca obecność na liście rodzimego Kata, który tak naprawdę był wtedy jedyną kapelą, który propagowała takie brzmienia w Polsce!
Venom – Black Metal (1982)
Niektórzy mówią, że Venom jedynie dał black metalowi nazwę. Inni twierdzą, że bez tego wydawnictwa nie powstałaby nigdy norweska fala black metalu. Choć rzeczywiście bliżej im do prymitywnego i brudnego Rock’N’Rolla, to nie można zaprzeczyć, iż wspomniany album jest porywający i chaotyczny. Specyficzny klimat charakterystyczny dla blacku także nie jest im obcy, to prawdziwe świadectwem powstania ekstremalnego metalu.
https://youtu.be/JgbKU7-iVHI
Hellhammer – Apocalyptic Raids (1984)
Krótko mówiąc, jest to EPka. Grupa istniała krótko i właściwie niewiele więcej zdążyła wydać. Jeśli poszukujecie pełnego wydawnictwa Szwajcarów, musicie zadowolić się kompilacją „Demon Entrails”, która ukazała się dopiero w 2008 roku. Bluźnierstwem byłoby nie umieszczenie ich na tej liście, gdyż wraz z Venom i Bathory, to właśnie Hellhammer miał największy wpływ na pierwszą falę black metalu. Ich kombinacja powolnych, pełzających przejść, połączonych z thrash metalem brzmiała naprawdę oryginalnie. Słaba jakość nagrań sprawiła, że wydawnictwo jest flagowym przykładem lo-fi.
Celtic Frost – To Mega Therion (1985)
Celtic Frost narodził się z Hellhammera, jednakże ich debiutanckie wydawnictwo było jeszcze większym krokiem naprzód. Grupa położyła większy nacisk na oryginalność, a muzyka wyewoluowała w kompletnie inną stronę. Tym razem było to odważniejsze połączenie mrocznych gitar i szybkiej perkusji. Całość miała także bardziej przestrzenny charakter, ze względu na wykorzystanie m.in. kotłów, czy waltorni. Sprawiło to, że mamy do czynienia z prawdziwym ponadczasowym dziełem!
https://youtu.be/9SgtScsVUg4
Sodom – Obsessed By Cruelty (1986)
Black Metal w latach 80 był bardzo różnorodny, zespoły uzyskiwały mrok w różny sposób. Wczesny Sodom odnalazł swoją tożsamość np. dzięki prostej thrashowej muzyce z dodatkiem diabła w warstwie tekstowej. Płyta brzmi piekielnie, jest przepełniona przemocą, ale jednocześnie posiada chwytliwe fragmenty. Idealnie definiuje pojęcie wczesnego black metalu. Na samym początku Kreator i Destruction także grały podobnie, tworząc tym samym pierwszą falę teutonicznego metalu.
KAT – Metal And Hell (1986)
Kat tak naprawdę zyskał status kultowego jedynie w Polsce. To wstyd, biorąc pod uwagę jak ogromny mieli wpływ na polską muzykę black metalową, która aktualnie podbija świat! Ich kompozycje były przyjemnym połączeniem riffowania a’la Venom i Bathory z wpływami NWOBHM. Jak zapewne wszyscy wiecie, album ukazał się w dwóch wersjach – polskojęzycznej (666) i anglojęzycznej (Metal and Hell). To coś naprawdę bluźnierczego! Rok temu formacja Kat & Roman Kostrzewski dokonała re-recordingu wydawnictwach. Sprawdźcie sami, czy udało im się zachować oryginalną energię.
https://youtu.be/49DggXUjwf4
Sepultura – Morbid Visions (1986)
Zanim Sepultura stała się kapelą death/thrash/groove metalową, reprezentowała prymitywne black metalowe granie. Tak jak większość formacji w tym zestawieniu, cechowała ich brutalność, surowa produkcja, czy też niedbały styl gry. Co ciekawe Brazylijczykom udało się zachować chwytliwość, na płycie pełno niezapomnianych riffów, czy niepowtarzalnej „nieprzyjemnej i piekielnej” atmosfery!
https://youtu.be/MSHECmy-Vfg
Vulcano – Bloody Vengeance (1986)
O ile black metal w latach 90-tych zdominowała Norwegia, to dekadę wcześniej na tym polu świetnie radziła sobie Brazylia. Podobnie jak ich rówieśnicy z Sepultury i Sarcofago, muzycy korzystali z wpływów Hellhammera, Celtic Frost i Sodom, a mimo to udało im się dodać coś własnego, dzięki temu krążek nie jest odtwórczy. „Bloody Venegance” jest krótkim i szokującym wydawnictwem – takie lubimy najbardziej!
Sarcófago – I.N.R.I. (1987)
Dobra, to ostatnia brazylijska kapela w tym zestawieniu. Okładka krążka przedstawia wizerunek muzyków na cmentarzu. Uwagę przykuwają ich bojowe stroje, w których skład poza skórami wchodzą pasy z nabojami, pieszczochy i odwrócony krzyż. Ciekawy jest także prymitywny corpse-paint, który inspirował całe następne pokolenia. Z muzycznego punktu widzenia jest to kolejna mieszanka Sodom, Hellhammera i Bathory, która została okraszona jeszcze bardziej „złośliwym charakterem”…
Bathory – Under The Sign Of The Black Mark (1987)
Quorthon to tak naprawdę pierwszy kompozytor, który zabrał muzykę Venom na Skandynawię i urozmaicił ją jeszcze bardziej demonicznymi wokalami i „lodowymi” riffami. Dlaczego jest więc tak daleko na liście. W 1984 ukazał się debiut formacji, rok później kolejny krążek, ale tak naprawdę dopiero na trzecim grupa pokazała pełnię swoich możliwości. Zimny i hipnotyczny charakter okazał się strzałem w dziesiątkę!
https://youtu.be/OJeLYvc7sXk
Tormentor – Anno Domini (1989)
Węgierska formacja tak naprawdę istniała bardzo krótko, zyskała jednak oddaną bazę fanów. Mimo, iż nigdy muzykom nie udało się promować materiału za granicą, 40-minutowy krążek jest znany i ceniony na całym świecie, tylko dzięki wymianie kaset. Ich muzyka przypadła do gustu szczególnie Norwegom, dzięki czemu Atilla Csihar (wokalista Tormentor) zasilił wkrótce szeregi Mayhem. Kompozycje wyprzedzały nieco swoje czasy, łączyły co najlepsze w pierwszej fali black metalu i sprawiały wrażenie dojrzalszych. Na „Anno Domini” znajduje się także najpopularniejszy utwór formacji – „Elizabeth Bathory”, który był coverowany przez m.in. Dissection.
