Frontman Judas Priest, Rob Halford, już jakiś czas temu tłumaczył jak ważny jest dla niego blues. Jako młody muzyk, słuchał on takich artystów jak Bessie Smith, Little Walter, Howling Wolf czy Muddy Waters. W niedawnym wywiadzie dla Newsday.com wokalista potwierdził swoją chęć nagrania albumu bluesowego. Rob mówił:
Zawsze czułem, że blues jest wielką częścią mojego muzycznego pochodzenia i korzeni. Nie wiem, jakiego typu bluesowy album mógłbym nagrać, bo muzyka ta ma bardzo wiele obliczy. Może po prostu wymieszam je ze sobą. Siedząc w muzyce metalowej, jestem jednocześnie fanem artystów takich jak Michael Bublé i Michael Feinstein. Zawsze lubiłem też Sinatrę, Tony’ego Bennetta i Elvisa. Byłbym zachwycony, gdybym mógł usłyszeć, jak mój głos wypada w takiej muzyce, z instrumentami dętymi, trąbkami, pianinem i tak dalej.
Halford dodaje, że jego głos jest różnorodny, stąd zainteresowane eksploracją innych muzycznych gatunków:
Myślę, że jeśli mój głos byłby inny i bardziej jednowymiarowy, pewnie nie byłbym tak bardzo zainteresowany tym pomysłem. Jednak potrafię śpiewać w różny sposób, więc to instynktowne i naturalne, że chcę zobaczyć, co jeszcze potrafię zrobić.
Judas Priest nie zwalnia i deklaruje chęć nagrania kolejnego albumu. Nie przeszkadza to jednak Halfordowi w szukaniu nowych muzycznych doświadczeń. Jakiś czas temu wokalista stwierdził, że chciałby nagrać utwór w duecie z Lady Gagą. A jak zapatrujecie się na perspektywę bluesowego krążka?
