Gitarzysta Metalliki, znany również z zamiłowania do horrorów, które coraz częściej manifestuje, w ostatnim czasie odniósł się do możliwych źródeł swoich fascynacji. Co ciekawe, według niego ma to związek z postrzeganiem siebie samego:
Uwierzcie lub nie, ale jestem totalnym introwertykiem. Ludzie widzą mnie na scenie, gdy wychodzę przed 50-tysięczną publiczność bez mrugnięcia okiem, ale już się do tego przyzwyczaiłem. Lecz zawsze czułem się outsiderem ze względu na historię mojej rodziny [utrudniony kontakt z ojcem – przyp.]. Byłem niezwykle nieśmiały, cichy i byłem raczej obserwatorem. Miałem problem, by dopasować się do wielu sytuacji i sam czułem się jak potwór. Wiele rzeczy, które widziałem na ekranie w filmach o potworach odnosiłem do swojego życia.
Kirk dodał, że swoje hobby traktuje bardzo poważnie:
Lubię myśleć o sobie, jako o kimś z prawdziwą pasją do tych rzeczy i znającym się na rzeczy. Wiesz, postrzegam siebie jako historyk horrorów, i wiesz co, lubię myśleć o sobie kimś, kto naprawdę ma to na myśli. Ja naprawdę to kocham.
Wyjaśniło się także, dlaczego Hammett dodał przed swoim nazwiskiem przydomek „Von” w nazwie Kirk Von Hammett Toys. Pod tą marką ukazała się m.in. figurka Kirka w wersji wampira-zombie:
Naprawdę staram się to rozdzielać – karierę muzyczną i tą w horrorach. To jest naprawdę ważne, by jedno nie mieszało się z drugim, bo to kompletnie dwie różne rzeczy. I pomimo, że są to dwie moje pasje, horrory i muzyka, ciągle czuję potrzebę – ze względu na szacunek dla chłopaków z zespołu – by to rozdzielać.

