Basista Rudy Sarzo, współpracujący w przeszłości z Ozzym Osbournem, wspomina reakcję tego drugiego na brzmienie płyty „Diary Of A Madman”, które kojarzyło mu się z dźwiękami charakterystycznymi dla lat 80.
Jak wspomina basista, Ozzy Osbourne stwierdził, że miks jego klasycznego albumu to „szajs”.
W 1981 ta dwójka podróżowała wspólnie podczas tournee koncertowego, kiedy ostateczny mix drugiego solowego albumu Osbourne’a został mu przekazany. Według Sarzo twarz Ozzy’ego była jak obraz kiedy wcisnął przycisk play. Sarzo powiedział The Metal Voice, że:
Mówię Ci to, ponieważ byłem w busie razem z Ozzym, kiedy ten otrzymał zmiksowaną wersję albumu i zobaczyłem jego wyraz twarzy, a także usłyszałem od niego co o tym sądzi. Stwierdził, że to szajs, ten mix.
Jeśli spojrzysz na ten album z dzisiejszej perspektywy, to był pierwszy krążek z lat 80., który po zmiksowaniu brzmiał tak nastrojowo. To brzmiało jak nagranie z lat 80., które muzycznie miały dopiero nadejść, toteż nikt czegoś takiego wcześniej nie słyszał. To był zupełnie inny dźwięk niż ten obecny na albumie „Blizzard of Ozz” i Ozzy nie miał zielonego pojęcia, że brzmienie na drugim albumie będzie dźwiękiem przyszłości.

