Caludio Rodríguez z meksykańskiej sieci kablowej / satelitarnej Telehit przeprowadził z Jamesem dłuższy, interesujący i miejscami zabawny wywiad w programie „Soundcheck”. Cały wideozapis rozmowy wraz z tłumaczeniem znajdziecie wewnątrz newsa.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=muXaAihy75c
Senior James, to zaszczyt być tu z panem.
[James:] Hello, hello.. [żółwik]
Na początek, dziękuję ci bardzo za przybycie.
[James:] Hej, kiedy tylko chcesz, to ja dziękuję.
Świetnie. Pierwsze pytanie. Naprawdę wierzę, że wszyscy uczymy się na swoich uczynkach i chcę wiedzieć, jakie lekcje [wyciągnąłeś w ostatnich latach]?
[James:] Hmmmm. Nie ważne przez ile ognia musisz przejść, to się w końcu skończy, będzie dobrze. To minie. Wiesz, było nam bardzo trudno w czasach St. Agner, z tych wszystkich powodów, wiesz, pisania utworów, odwyku, Jasona, tych wszystkich rzeczy. To był dla nas wielki sprawdzian. Ale przeszliśmy przez to i teraz układa nam się dobrze jak nigdy. A więc, tak, jest nadzieja.
A co powiesz o pisaniu utworów? Możesz wyjaśnić jak wyglądał ten proces w przypadku tego konkretnego albumu [DM]?
[James:] Wiele z tych rzeczy, duża część Death Magnetic było nagrane w trasie St. Anger. I wiesz, następna płyta jest pisana podczas tej trasy. Tak zwykle się dzieje. Potem przesłuchujemy 65 płyt pełnych riffów i wiesz, myślimy: „Ah tak, ten riff jest z Toronto 1998, o, jest super”. Wiesz, bierzesz riff z czegoś z przeszłości, albo np. mam coś osobistego, co uważam, że jest dobre i przychodzę z tym, albo jako cały zespół mówimy: „zacznijmy teraz od zera; co czujecie? – jazda!” I jedziemy. A więc mamy przynajmniej trzy sposoby, które w naszym wypadku się sprawdzają.
Super. Czy to znaczy, że już zaczęliście tworzyć nowe rzeczy na potrzeby nowej płyty?
[James:] Tak myślę, trybiki zawsze pracują i.. Ja, aby mieć poczucie, że posuwam się do przodu, potrzebuję pisać, muszę pisać. Czy mam okropny nastrój, mogę pisać, czy mam świetny nastrój, mogę pisać, heh, więc, to jest dobre. Tak, mamy już dużo materiału. Wiesz, próby przed tą odnogą [trasy], przed przyjazdem tutaj, wiesz, [raptem]cztery dni temu graliśmy w HQ i wszystko, czego chciałem to pisać nowe utwory, ale słyszałem „Hej, musimy ćwiczyć Creeping Death”, „No dobraaa..”, więc to dzieje się non-stop.
Mówiąc o tobie jeszcze na długo przed Metalliką, w czasie Obsession, Phantom Lord, Leather Charm… Jakie jest twoje wspomnienie na dziś z tamtych czasów?
[James:] Oh, cóż.. W mojej głowie to było wszystko, co chciałem robić. Miałem zamiar grać na gitarze i być na scenie. To było to. Nieważne, kto by mnie pytał, taką słyszał odpowiedź. „Co zamierzasz robić, gdy dorośniesz?” Wiesz, mój brat śmiał się zawsze ze mnie: „O, będziesz na scenie, rozdawał autografy…” Nawet kiedy nie potrafiłem grać, albo nie miałem przyjaciół, którzy potrafią, budowałem makietę sceny. Tu jestem ja, i wtedy ktoś wyskakiwał z „Hej, a ja chcę być tym gościem”, „A potrafisz grać?”, „Niee”, to ja na to „No ok, możesz na razie nim być, chwilowo”. I potem po prostu zacząłem szukać muzyków i z czasem jak stawałem się lepszy, szukałem lepszych muzyków i czasami raniłem swoich przyjaciół, „Sorry, ale przechodzę do innego zespołu”, a oni mi na to: „Oh, jesteś po prostu zdesperowany”, „Oh, on blablabla”, ale wiesz, musiałem tak robić, po prostu musiałem.
Podjąłeś świetną decyzję.
[James:] Dzięki.
Poznając takich muzyków w czasach, gdy też poznałeś Larsa.. pamiętasz swoje pierwsze podejście?
[James:] O tak, tak. Ja i inny gitarzysta, nazywał się Hugh Tanner [był z Jamesem w Phantom Lord i Leather Charm, poznał Jamesa z Larsem – red.], chodzilismy razem do liceum, byliśmy niczym następcy KK Downey’a i Glenna Tiptona [z Judas Priest – red.], ja miałem Flying V, a on Trenta, więc to ja chyba byłem KK. Ale.. szukaliśmy perkusisty i znaleźliśmy Larsa z ogłoszenia. Poszliśmy na przesłuchanie z nim i, i nie wyszło, Lars grał tragicznie. Ale miał, miał to coś, był nakręcony tak jak ja, zamierzał być w zespole, nawet jeśli nie potrafił grać i to mi się podobało. Po jakichś 6-8 miesiącach zadzwonił do mnie, mówiąc: „Hej, mam kontrakt na płytę, muszę założyć zespół” i wtedy był już nieco lepszy. Wiesz, on zawsze był po tej biznesowej stronie tego wszystkiego, a ja byłem bardziej tym muzycznym, kreatywnym, artystycznym kolesiem.
Jak zapadła ta decyzja, że 'ok, ja będę gitarzystą, ale również chcę być wokalistą w zespole”?
[James:] Tak, to się z czasem zmieniało w tę i z powrotem. Dorastałem grając na gitarze w dwóch kapelach garażowych w liceum, a śpiew jakby, wiesz, brałem lekcje gry na pianinie, więc śpiewanie i granie [jednocześnie] było jakby musem i stawało się coraz łatwiejsze. Ale potem postanowiłem, że wiesz, chcę być gitarzystą, bo zespół, żeby odnieść sukces, potrzebuje frontmana, potrzebuje, wiesz, Davida Lee Rotha, potrzebuje Bruce’a Dickinsona, musi miec kogoś, kto będzie biegał po scenie i szalał. Więc chciałem grać na gitarze i szukaliśmy frontmana, i niiikt.. po prostu nikt nie miał tej [odpowiedniej]energii, rozumiesz. Więc 'ok – sprzedam swój sprzęt i będę wokalistą, będę wokalistą’. Zacząłem śpiewać, sprzedałem swoją gitarę, kupiłem głośnik i potem zaczęliśmy szukać gitarzysty i nigdy nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego! Kończyło się na tym, że ja im pokazywałem, co jak robić. Wtedy powiedziałem: „wiecie co, będę robił jedno i drugie, aż znajdziemy wokalistę”. No i nie znaleśliśmy go jeszcze, ciągle szukamy. [śmiech]
Za jeden z najlepszych albumów w historii metalu uważa się „Master of Puppets”. Co wg Ciebie sprawia, że wytworzyła się ta szczególna więź ze słuchaczami?
[James:] Hmmm. Cóż.. Myślę, że przy trzecim albumie naprawdę wiedzieliśmy jak robić to, co robiliśmy. I myślę, że wtedy skończyła się era Cliffa, co stało się na nieszczęście, ale myślę, że to był szczyt [naszych]możliwości w erze Cliffa. Po prostu (album) wypełniony świetnymi kawałkami, byliśmy wtedy nieco bardziej światowi, byliśmy trochę w trasie, [przez co]dużo pewniejsi siebie.
[miejscami niewyraźnie słychać rozbudowane pytanie, ale dotyczy 'doświadczeń z pracy z Rickiem Rubinem’]
[James:] Z Rickiem Rubinem na pewno pracuje się inaczej. Bob Rock był naszym człowiekiem przez 15 lat, lub więcej. To stało się trochę zbyt komfortowe. Potrzebowaliśmy świeżej krwi. Chcieliśmy naprawdę pracować z Rickiem i okazało się, że jest kimś dokładnie odwrotnym niż Bob Rock. Bob był z nami cały czas, podczas podejmowania decyzji i wariacji, kłótni i tego wszystkiego. Rick Rubin postępował odwrotnie – pokazywał się, posłuchał, mówił 'to jest dobre, to nie jest dobre, za dużo tego’ i żegnał się. To było dla nas idealne w tamtym czasie po „St. Anger”, i, wiesz, terapeutach, producentach i kamerach i tym wszystkim, co tam było. Zostaliśmy sami, tylko nas czterech, to dobra rzecz. Podobało mi się, jak pracuje Rick i podobało mi się, jak pracuje Bob, więc wiemy teraz jak to robić na oba sposoby.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=7CRlyQ5rq-I
(…) Co najlepszego po tylu latach od wydania dokumentu [SKOM] zachowałeś z tamtego czasu?
[James:] Cóż.. „Monster” był dla mnie darem, a filmowanie rozpadającego się zespołu nie zdarza się często. Gdy twój zespół pogrąża się w chaosie i w twojej głowie dzieją się przeraźliwe rzeczy, nie myślisz [żeby zadzwonić i], „Hej, mógłbyś wpaść i to sfilmować?”, wiesz, to się po prostu samo zaczęło dziać. I.. fakt, że.. przeszliśmy od tego [stanu]bardzo mrocznego, niewzruszalnego obiektu do czegoś ekstremalnie łagodnego, czego wszędzie jest pełno. Wiesz, to miało miejsce na filmie. My tacy nie jesteśmy. Nie jesteśmy jak czarny, niewzruszalny kamień, ani znów tacy jak galaretka, jak było na filmie, jesteśmy gdzieś pomiędzy. Popadaliśmy ze skrajności w skrajność w tym filmie. Nauczyłem się, że równowaga działa całkiem dobrze i że komunikacja to królowa w zespole, trzeba ze sobą rozmawiać.
Coś co zdarza się wszystkim na świecie 365 dni w roku, to to, że się starzejemy. Ale wydaje mi się, że dla gwiazdy rocka starzenie się może być trudniejsze. Jak sobie z tym radzisz?
[James:] Cóż.. Jedną z najważniejszych rzeczy, nad którą pracuję jest akceptacja i akceptowanie różnych rzeczy, np. twoja kamera nie działała wcześniej, ok, tak już jest, to nie moja wina, nie twoja wina, to niczyja wina, to po prostu jest, zaakceptuj to. Ale.. wiesz, w dzieciństwie słyszałem co innego, 'mogłeś być lepszy, mogłeś..’, wiesz, cała ta negatywna gadka. Wiesz, akceptowanie rzeczy takimi, jakimi są jest bardzo kluczowe, wiesz.. I.. jakie było twoje pierwotne pytanie? [śmiech]
Jaka jest największa lekcja dot. nagrywania albumu?
[James:] Akceptowanie tego, gdzie jesteśmy w danym momencie i danie się porwać temu uczuciu, i cieszenie się chwilą, cieszenie się chwilą. Nie pisz utworu o jutrze, nie pisz utworu o wczoraj, pisz o tym, co jest teraz, bo to najuczciwsze, co może być.
Super. Obserwujemy w przemyśle muzycznym, że wiele naprawdę dobrych gwiazd rocka próbuje różnych projektów. (…). Czy kiedykolwiek myślałeś o zrobieniu jakiegoś autorskiego projektu poza Metalliką?
[James:] Wiem jakie było twoje pierwsze pytanie! Chodziło o wiek.
Aa, jak to jest się starzeć!
[James:] Tak, tak. O starzenie się. Pamięć zanika. Najpierw zanika pamięć.. [pokazuje na niego palcem, sugerując, że się starzeje]
[śmiech]
Nie, nie, aa, ja, ja myślałem, że pytasz mnie o pierwsze pytanie w tej części wywiadu.
[James:] Dobra, dobra, dobra.. ok. Tak, starzenie się. Ok, moja wina. Tak, pamięć ci zanika. A potem… pamięć ci zanika. A wtedy… Powiedziałbym, że.. wiesz.. w muzyce rockowej nie powinieneś się starzeć, nie powinieneś dorastać. Jesteś tym wiecznie wściekłym 16-latkiem. Mamy tych rockowych gwiazdorów z lat ’70 i jak tak teraz na nich spojrzeć, to wyglądają jak stare baby. [zasłania oczy, śmiech] Oo niee.. Stary.. wiesz, ok, wyglądać ładnie.. Ja zasłużyłem, zasłużyłem na siwiznę. Wiesz.. musisz to zaakceptować, stary. Wiesz, nie możemy już być w trasie przez 6-miesięcy bez przerwy, musimy z tym skończyć. Nie udajemy, że jesteśmy najbardziej aktywnym fizycznie zespołem na scenie, ale wiesz, chcemy grać dalej, więc… Musisz brać pod uwagę rodzinę, zdrowie, to jak długo możesz być w trasie, jak długo nie. Po prostu akceptujesz swój wiek, piszesz dalej teksty, które mają dla ciebie znaczenie. Wiesz, nie możesz pozostać tym gniewnym nastolatkiem, chociaż są chwile, kiedy wracam do tego i.. cofam się w rozwoju, heh.
Super. Kolejnym pytaniem było to o inne projekty, czy o nich myślałeś?
[James:] Tak, bywało że o tym myślałem. I, wiesz, zwłaszcza w okresie, kiedy Jason o tym myślał. Myślę, że wszyscy jakby mają takie pomysły, jak.. „Wow, nigdy tak nie grałem.. To byłoby po prostu świetne”, wiesz, i wtedy zaczynasz trochę tak grać i mówisz: „Eeee… tęsknię za Metalliką”. Rozumiesz.. Zrobiłem kilka rzeczy, o które ludzie mnie prosili, projekty na ich albumy, jak np. ten tribute album dla Waylona Jenningsa, na którym byłem i zrobiłem wszystko – perkusję, bass, gitarę, śpiew, wszystko, i to było nudne, to była bardzo nudne, byłem sam w studio, wiesz.. Nie było na kogo nawrzeszczeć, rozumiesz. Bardzo brakowało mi takiej kreatywnej interakcji. Myślę, że stanowimy dobrą kombinację.
[Waylon Jennings zaprzyjaźnił się z Metalliką na początku lat ’90, zwłaszcza z Jamesem, a jego twórczość wywarła wpływ na część loadowskiego materiału. Na płytę pt. „I’ve Always Been Crazy: A Tribute to Waylon Jennings” James nagrał cover „Don’t You Think This Outlaw Bit’s Done Got Out of Hand?”- red.]
James Hetfield – Don’t You Think This Outlaw Bit’s Done Got Out of Hand?
httpvh://www.youtube.com/watch?v=rbaXAV56e7c
Teraz ostatnie pytanie i to pytanie przysłał do nas fan. (…) Jak myślisz, w jakim kierunku pójdzie rock, jak będzie wyglądał za 10 lat?
[James:] Uhhhm.. Nie jestem zbyt dobry w przewidywaniu przyszłości. Czasami , i teraz też nie [śmiech], ale.. [Rock] pójdzie tam, gdzie musi pójść. Wierzę w muzykę. Pójdzie tam, gdzie musi iść. Dobre utwory, i to niezależnie od stylu, dobre utwory zostaną docenione, dobre kapele zostaną docenione i.. rzeczy jakby zatroszczą się same o siebie. A fani, fani dadzą zespołom znać, 'hej, myślimy, że jesteście dobrzy, [albo]myślimy, że jesteście niezbyt dobrzy’ i to jest decydujący czynnik.
Cóż, dziękuję bardzo panie Hetfield, to był dla mnie wielki zaszczyt przeprowadzić z panem rozmawiać.
(…) – tu 15 sekund prowadzący mówi trochę niewyraźnie, uzupełnimy w miarę możliwości.
Czy chciałbyś powiedzieć coś oglądającym nas fanom?
[James:] Jasne. Dzięki za wspieranie nas przez te ostatnie kilkaset lat [śmiech], gdy byliśmy na scenie i.. Wiecie, że Metallica to zespół [przede wszystkim]grający na żywo, naprawdę bardzo doceniamy to, że ludzie przychodzą na występy, pokazują się na nich i pokazują swoją miłość osobiście i to dla nas oznacza najwyższy wyraz szacunku, więc, dzięki, że się zjawiacie.
(…) Kończy program w swoim języku.
Dzięki.
[James:] Dzięki, brachu.