Chyba każdy zgodzi się z tym, że dołączenie do tak wielkiego zespołu, jakim jest Metallica, nowego członka to ogromne wyzwanie. Jak wiemy, przed takim wyzwaniem stanął właśnie Robert Trujillo kilka lat temu. Co wtedy naprawdę czuł? Czy bał się wielkiej odpowedzialności i presji? Przestawiamy pierwszą częśc wywiadu, która ukazała się w magazynie SO WHAT?! (vol. 15 / no. 4 ). W wywiadzie sporo ciekawostek od zwykle nieudzielającego się obszernie Roba.

Rob Trujillo początkowy okres swojej kariery w Metallice spędził na obserwowaniu wszystkiego, co się działo wokół zespołu i wewnątrz niego. Później dopiero aktywnie zaczął w tym procesie uczestniczyć.
Każdy kolejny intenswyny dzień w trasie World Magnetic Tour oznacza więcej obowiązków wobec Metalliki. Nikt z członków specjalnie nie narzeka, ale trzeba przyznać, że jedyną osobą, która entuzjastycznie skina głową na znak porozumienia do redaktora SO WHAT?! i kieruje się do pustego pokoju , by poczatować jest właśnie Robert Trujillo.
Faktem jest, że zamierzaliśmy pogadać jutro, lecz poprosiliśmy Roba, czy zamiast tego może rozmawiać dziś. Dał się poznać jako osoba uległa, rozbrajająco skromna i pokorna. Naprawdę trudno jest sobie wybrazić go w napadzie złości lub wspominającego o własnym ego.

Steffan Chirazi: Chciałbym zacząć naszą rozmowę od zapytania Cię, czy album i cały ten proces był taki jak sobie to wyobrażałeś i przemyśłałeś? Czy wszystko poszło zgodnie z planem? Więc zacznijmy od samego początku, od tego co jest bardzo dla mnie istotne, a mianowcie jak Metallica zaangażowała Cię do powstawania nowych utworów?
Rob: Wiele razy istniały sytuacje, kiedy to ja byłem głównym twórcą tekstów. Wspaniałe było to, jak ciepło przywitano mnie z otwartymi ramionami. Jak otwarcie przyjmowano moje pomysły, szanowano moją opinię i pomysły.
Jak to bylo przedstawiać swoje własne pomysły całemu otoczeniu, to jest czlonkom zespołu i innym pracownikom studia?
Na początku nie czułem się tak bardzo kreatywny. Raczej starałem się rozwijać i udoskonalać nowe pomysły, podczas gdy inni łączyli wszystkie riffy w jedną całość. Wszystkie doświadczenia przy jammowaniu dla mnie były przede wszystkim próbowaniem połapania się w takich piosenkach jak Metal Militia, czy Phantom Lord. Istotą tego wszystkiego było wziąć w garść wszystkie pomysły i połączyć w całość, moim zdaniem to świetne. Wiele z nich znalazło swój dom w postaci utworów na Death Magnetic.
Pożniej było wiele innych zmian i pomysłów. Z okazji urodzin mojej córki Luli mnóstwo czasu spędzałem z nią słuchając płyt. Naprawdę mocno je analizowałem. Było tam około 60 różnych pomysłów. I zdałem sobie sprawę, że członkowie zespołu nie wkładali wielu róznych koncepcji do jednego utworu i dalej zamierzam siedzieć do trzeciej nad ranem, rozumiesz, dać dziecku butelkę i dalej sluchać płyt.

Więc jesteś szcześliwy w tym momencie, w tej fazie swojej kariery z Metalliką?
Tak, to prawda.
Wspaniale. Wiele osób myśli i zastanawia się nad tym, jak to jest być w Metallice. Ty jesteś członkiem zespołu od pięciu lat. Możesz opisać co czujesz? Czy są róznice między tym, co myślałeś kiedyś i twoimi wyobrażeniami, a tym co czujesz teraz w sytuacji bycia członkiem zespołu?
Różnice miedzy tym co myślałem? Więc, tak naprawdę nie wiedziałem jak to jest, wiesz… jaki bedzie proces tworzenia i proces rozwoju materiału. Nie miałem żadnych myśli co do tego. Wszystko w ciagu tych pięciu lat było jak nauka i zdobywanie nowych doświadczeń.
Więc czego się nauczyłes?
Siedzenie w pokoju z członkami zespołu i i oglądanie jak piosenki są aranżowane i tworzone... to wszystko jest magiczne. Bo każda rzecz w Metallice posiada bardzo wiele szczegółów. To jest jak malowanie, a potem praca nad cieniami, światłem i tego typu rzeczami, szczegółami, detalami. Tak samo jest z piosenkami Metalliki.

Pomyśl o ostatnich pieciu latach. Co zmieniło się w tobie jako w osobie? Co zaobserwowaleś u samego siebie? Jakie zmiany?
Przede wszystkim to, że w przeciągu tego czasu zostałem mężem. Teraz mam dwójkę dzieci. Byłem zupełnie inny, gdy dołączyłem do Metalliki, wiesz? Może i dobrze, że nie byłem wtedy żonaty i nie miałem dzieci, ponieważ mogłem w pełni zanurzyć się w świat Metalliki. Inną rzeczą jest odpowiedzialność. I nie mówię o odpowiedzialności związanej z moją rodziną, a o Metallice. Musisz odrabiać zadania domowe. Może to być jakiś utwór Iron Maiden lub jakikolwiek łatwy utwór, tak jak granie Phantom Lord lub cokolwiek. Zawsze warto próbować i iść naprzód . Kiedy wracam do San Francisco z nowymi piosenkami, przynajmniej cztery razy w tygodniu idę do HQ o 10 w nocy i pracuję nad tymi piosenkami do około 00 :30.
Naprawdę? Tak do dnia dzisiejszego…
Lub niekiedy idę rano.. Muszę, ponieważ, ponieważ piosenki są….. ok, w zeszłym tygodniu byłem dwa razy. Byłem zmęczony i chciałem spędzić czas z dziećmi.
Muszę Cię zapytać, dlaczego idziesz do HQ o 10 w nocy? Dlaczego po prostu nie siedzisz w domu i tam nie pracujesz?
Ponieważ będąc w domu z żoną, nianią, dwójką dzieci, nie umiem się tam skupić. A wspaniałą rzeczą w pójściu do HQ jest granie po prostu GŁOŚNO i to jestem właśnie cały ja. Jest wspaniale!

Cdn.