Rick Florino z portalu ARTISTdirect.com przeprowadził niedawno wywiad z Philem Anselmo z okazji 20-lecia wydania klasycznego albumu Pantery ,,Far Beyond Driven”. Wokalista został zapytany o proces tworzenia krążka i związane z nim odczucia zespołu. Kilka najciekawszych pytań możecie przeczytać poniżej.
Po ,,Far Beyond Driven” czuć, że to Pantera w czystej postaci, najbardziej nieokiełznana. Pod pewnymi względami, to najbardziej surowe oblicze zespołu.
To interesujące podeście. Z jednej strony ciężko mi nie poprzeć tego, co powiedziałeś, ale z drugiej trudno mi się z tym zgodzić. Myślę, że w tym czasie wszyscy byliśmy podobnego zdania. Daj mi na moment odejść od tematu i przypomnieć ci coś. Pantera osiągnęła spory sukces, zanim byłem w zespole. Gdy dołączyłem do kapeli, śpiewałem pieprzone kawałki z ,,Power Metal” przez dwa tygodnie bycia z nimi. Wtedy napisaliśmy 'Cowboys From Hell’, wszystko jakoś pod koniec 1987 i w 1988 roku. Graliśmy te utwory na żywo. Przeszliśmy przez wiele do momentu, aż nasze charaktery zaczęły do siebie pasować i coraz bardziej znaliśmy się nawzajem. Stawanie się zaufanym członkiem i prawdziwym wokalistą w tej kapeli nie było procesem, gdzie reszta zespołu zaglądała przez moje ramię i pytała się: „O czym piszesz?” Z biegiem czasu, gdy doszliśmy do ,,Far Beyond Driven”, to zmieniło się na coś w stylu: „Zamierzam pisać to, co kurwa zamierzam pisać”. W tym czasie czułem się już bardzo komfortowo. Myślę, że reszta zespołu była zdania: „Zostawcie Phila w spokoju. Dajcie mu odwalać jego robotę.” (Śmiech) Czułem się tak, kurwa, naturalnie.
Czy sesje przy ,,Far Beyond Driven” były szczególnie intensywne?
Wiedziałem, czego chcę. Pojawiło się wiele spekulacji na temat tego, jak będzie wyglądał krążek, który wydamy. Zdecydowanie miałem wtedy pretensje do całego świata, ponieważ za cholerę nie było możliwości, że pójdę w komercyjną stronę. Uważam, że w tym czasie byliśmy bardzo świadomi obecności innych heavy metalowych kapel, którym trafiło się trochę sławy i ruszyli tą, że tak powiem, „komercyjną drogą”, wraz ze swoją muzyką. Bardzo mocno wpajałem innym chłopakom, że za nic nie pójdę w tym kierunku. Uważam, że oni popierali moje zdanie. Bywa tak, że masz swój ulubiony zespół, śledzisz go przez całą karierą, czekasz z niepokojem, aby kupić ich nowy album, otwierasz go, odpalasz, po czym nadchodzi rozczarowanie. To gówniane uczucie. Wiedzieliśmy, czego chcą nasi fani. Byliśmy bardzo skupieni nad dostarczeniem tego, co nasi fani dobrze znali. Wiele ludzi może powiedzieć, że robiliśmy rzeczy w odwrotnym kierunku. Znaczy się, nie stworzyliśmy tej heavy metalowej kapeli i nie staliśmy się bardziej skomercjalizowani. To było robienie czegoś na odwrót. Taki był nasz główny cel. Gdy nagrywałem wokale na pieprzoną płytę, chciałem, żeby ludzie czuli, jak ktoś pluje im w twarz z głośników. (Śmiech) Mam na myśli każdą pieprzoną sekundę.
Kiedy nadszedł moment, gdy skrystalizowała ci się cała wizja ,,Far Beyond Driven”?
Zanim jeszcze dołączyłem do zespołu, rozpoznawałem, że na pewno jedną z moich silnych stron nie była jedynie struktura utworów, lecz również sposób, w jaki album podąża. Innymi słowy, ta synchronizacja kawałków, to, kiedy pojawi się pierwszy, drugi, trzeci, czwarty i tak dalej. Zawsze muszę popatrzyć na to, co mamy, zanim poustawiam to w odpowiedniej kolejności. Muszę poczekać i zobaczyć dokładnie to, co stworzyliśmy. Musisz uwzględnić to, że ,Planet Caravan’ pojawia się ni stąd, ni zowąd. Oryginalnie nagraliśmy to na płytę z coverami Black Sabbath. Oczywiście, poprzez politykę wytwórni, nie mogliśmy być częścią tego albumu. Byliśmy w dobrym miejscu z ,Planet Caravan’. Pomyślałem, że będzie to ironiczne, gdy zakończymy tak ognisty krążek czymś takim. Uważałem, że ludzie pomyślą, iż będzie to ostatni cover, jaki Pantera kiedykolwiek stworzy. Wobec tego, że Black Sabbath posiada tak wiele ciężkich kawałków, my wybraliśmy właśnie ten. Znałem muzykalność Pantery. Ci kolesie byli najbardziej utalentowanym zespołem, z jakim miałem do czynienia i najbardziej utalentowaną grupą, z którą kiedykolwiek pracowałem podczas swojego życia. Mogli zagrać cokolwiek. Gdy zebrali oni swoje wpływy i uczynili je swoimi własnymi, to była cholernie wyjątkowa rzecz, człowieku. Musiałem zastanowić się nad tym gównem: „Czy na pewno mamy zamiar wrzucić ten utwór na płytę? Czy to odpowiednia rzecz? Czy może raczej zła?” W ostatecznym rozrachunku, jestem cholernie zadowolony z procesu nagrywania i kierunku, w którym zmierza płyta. Powiem to jeszcze raz – to jest moja silna strona. Uważam, że był to nokaut w pierwszej rundzie. Czułem się wtedy z tym dobrze. Ciągle czuję się dobrze, myśląc o tym.
Pełny wywiad możecie przeczytać pod tym linkiem.
