Zespół Lamb of God przeżywał w ostatnim czasie ciężkie chwile. Seria ich koncertów została przerwana w Pradze, kiedy to Randy’ego Blythe’a aresztowano pod zarzutem zabójstwa. Zespół był akurat w trakcie kręcenia DVD, więc wszystkie te zdarzenia zostały sfilmowane. Z nagranego materiału powstał dokument „As the Palaces Burn”. Z tej okazji członkowie zespołu znów są na celowniku dziennikarzy, a my, jako fani, mamy możliwość posłuchania o kulisach tworzenia filmu. Jak pisze autor wywiadu, dokument o tytule zaczerpniętym z trzeciego albumu Lamb of God, trzyma widza maksymalnie blisko całego zamieszania. W związku z tym tłumaczymy najciekawsze fragmenty wywiadu z Johnem Campbellem, przeprowadzonego przez craveonline.com:
„As the Palaces Burn” ma ukazać się w tym roku. Czy będzie wersja kinowa, czy też tylko DVD?
Nie jestem pewny. Musisz mi wybaczyć – właśnie przesiadłem się z dwuletniego koncertowania na nowy biznes, coś całkowicie nierock n’ rollowego. Film miał premierę w Amsterdamie, a kopie zostały rozesłane do prasy. 16 lutego byliśmy w Filadelfii w Trocadero (gdzie filmowaliśmy materiał na DVD „Killadelphia”) na premierze. Myślę, że to pierwszy pokaz filmu w Ameryce. Coś koło tygodnia później będzie premiera kinowa. Następnie DVD.
Pierwsze 30 minut „As the Palaces” bardzo różni się od tego, co następuje później. O czym na początku miał być film?
Mamy już zrobione dwa DVD z rzeczami z backstage’u pokazującymi, jakimi jesteśmy kretynami. Tym razem zdecydowaliśmy się skierować kamery w inną stronę i skupić się na potędze muzyki oraz na tym, jak wpływa ona na ludzi. W szczególności – jak nasza muzyka działa na ludzi. Postanowiliśmy przenieść to do nietypowych miejsc. Dziewczyna w Indiach, która śpiewa w heavy metalowym zespole, kierowca taksówki z Kolumbii. Mieliśmy dużo materiału, zanim nagranie zmieniło się i stało czymś innym. [Reżyser] Don [Argott] i [producent]Sheena [Joyce] na samym końcu tworzenia filmu musieli kompletnie urwać to, co tworzyli i przemyśleć wszystko, co zrobili wcześniej. Poszli po prostu w kierunku tego, co się wydarzyło. To prawie jak dwa filmy w jednym.
W każdym aspekcie filmu spotykamy drastyczne zmiany.
Wiem o tym. Uwielbiam sposób, w jaki przeprowadzane są przejścia. Randy siedzi nad rzeką James w Richmond, w stanie Virginia. Jest bardzo wesoły, opowiada o tym, że ma najlepszą pracę na świecie, a następnie mówi „Boję się, że pewnego dnia oni się dowiedzą. Nie wiem czego się dowiedzą, ale gdy się dowiedzą, to wszystko się skończy”. To właśnie przejście z jednego filmu w drugi, o którym mówię.
Czy jest dużo nieopublikowanego materiału? Jeśli tak, czy ujrzy on kiedyś światło dzienne?
Jest tona materiału. Po premierze kinowej w planach jest wydanie filmu na DVD, więc mam nadzieję, że będzie tam też paka lżejszych, głupszych rzeczy, które nie pasowały do filmu.
Czy kiedykolwiek pojawił się pomysł stworzenia dwóch filmów, czy chcieliście raczej użyć to, co było na początku, aby zilustrować, jak szybko wszystko się zmienia?
Będę szczery – to było w rękach Dona i Sheeny. Mam do nich ogromny szacunek. Gdy życie tak bardzo zmieniło swój bieg, oboje troszczyli się o nas i zapowiedzieli, że udokumentują to, co się dzieje. Chcieli przeprowadzić z nami więcej wywiadów, ale zrozumieli, że kierowanie kamer na nasze twarze w tamtej chwili nie było dobrym pomysłem. Trzymali dystans zanim poczuliśmy, że jesteśmy gotowi.
Czy ty byłeś gotowy?
Popłakałem się w jednym z wywiadów, więc chyba jednak nie. To dokumentuje ten straszny czas nie tylko pod względem kariery zespołu. Mówi też o tym, co działo się w moim życiu osobistym. To jedna z tych rzeczy, których raczej nie będę oglądał ponownie.
Który z tych momentów był dla ciebie osobiście najbardziej przerażający?
Przeszedłem przez psychologiczny szok typu: „To może być koniec wszystkiego”. Nawet gdyby Randy odsiedział swoje w więzieniu, mógłby wrócić i powiedzieć: „Wiecie co, chłopaki? Już nie chcę tego robić”. Nie mogę wyznaczyć jednego konkretnego momentu, ale te początkowe 40 dni zanim Randy został pierwszy raz wypuszczony były bardzo bolesne. Chcieliśmy być pełni szacunku dla rodziny fana, który zmarł, dało nam to jednocześnie okazję by pracować nad naszymi własnymi emocjami. Był to niesamowicie ciężki czas w moim życiu, ale to nie ja straciłem dziecko, ani nie ja siedziałem w czeskim więzieniu. Nie chcę wylewać zbyt wiele łez nad swoim własnym losem.
Jak fakt obawy o przyszłość Randy’ego miał się do tego, że sposób w jaki od dawna żyjesz może się zakończyć?
Przejmowałem się głównie Randym. Gdy po raz pierwszy wylądował w więzieniu, wszystko polegało na tym, żeby po prostu sprowadzić go z powrotem do domu. Potem, gdy toczyła się sprawa, poczułem, że nie jest on winny stawianych mu zarzutów. Pomyślałem sobie wtedy, że mam dwoje małych dzieci i żonę, co będę robił? To jeden z powodów, przez które próbuję stworzyć od podstaw biznes, tak samo jak zrobiliśmy to w przypadku zespołu. Myślę, że nauczyłem się z tej lekcji tego, iż życie w każdej chwili może ściąć cię z nóg. Jeśli wydaje ci się, że wiesz, w którym kierunku zmierzają sprawy, życie podsuwa ci fortel.
http://www.youtube.com/watch?v=OPmOXJtxxoo
Czy byłeś zmartwiony tym, że to wszystko pchnie Randy’ego z powrotem do alkoholu?
Zdawaliśmy sobie sprawę, że to może się wydarzyć, ale znając Randy’ego i widząc jego postanowienie, to jedynie wzmocniło jego trzeźwość i determinację do wytrwania w niej.
Czy kiedykolwiek martwiłeś się, że dobrze udokumentowane szaleńcze dni picia Randy’ego powrócą i będą prześladować go podczas procesu?
Tak, miałem taką obawę. W skład aktu oskarżenia sądowego wchodziło to, że Randy był dzikim i ciężkim do kontrolowania pijakiem. Szczęśliwie dla naszej sprawy, był to jeden z tych rzadkich czasów, gdy Randy nie pił.
Randy wystosował oświadczenie, w którym napisał, że bierze sobie przerwę od Lamb of God. Czy to tylko przerwa, czy jednak oznacza to coś innego? Jaka prawda kryje się za przyszłością Lamb of God?
Randy nazwał to, co robimy, przerwą. Jest frontmanem i ma talent do dramatyzowania. Mamy zaplanowaną przerwę, ale potem członkowie zespołu zejdą się znów i zaczną pracować nad pomysłami, więc może minąć kilka miesięcy, zanim Randy otworzy na to ucho. Będzie miał swoją przerwę, po czym spotkamy się wszyscy razem i rozpoczniemy pracę nad nowym albumem Lamb of God.
