42-letni Chi Cheng nie żyje. Basista Deftnes od czterech lat przebywał w stanie częściowej śpiączki po poważnym wypadku samochodowym w listopadzie 2008r. (zderzenie przy 100km/h z innym autem, był pasażerem, nie miał zapiętych pasów). Kilka miesięcy po zdarzeniu dodatkowo utracił ubezpieczenie zdrowotne, w zw. z czym jego rodzina nie była w stanie zapewnić mu najlepszych możliwych warunków, co powodowało, że często trafiał do szpitala w zw. z rozmaitymi infekcjami. Zostawił żonę i syna.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=dZnyEknRbY4
Jak wynika z oświadczenia jego matki o trzeciej nad ranem 13 kwietnia (w chwili gdy to piszemy w USA nadal jest sobota) Chi zabrany został na ostry dyżur. Jego serce po prostu nagle stanęło. Prosi ona również fanów, by za sprawą strony Oneloveforchi.com dzielili się swoimi wspomnieniami z nim związanymi.
Częściowa śpiączka oznacza, że po przebytej operacji (z konieczności usunięto mu część mózgu) budził się co jakiś czas na krótki okres, kiedy to widział i słyszał, choć nie mógł odpowiadać werbalnie (z wyjątkiem okazyjnych, pojedynczych słów). Mógł wtedy lekko poruszać rękoma, a z czasem okazyjnie nogami, choć nie był się w stanie samodzielnie poruszać. Dzięki specjalnemu leczeniu w końcu wypisano go do domu. Przechodził rehabilitację, kolejne operacje, lecz nabawił się zapalenia płuc. Po wypisaniu z intensywnej terapii od 4 lipca 2012r. przebywał w domu.
Deftones zagrali kilka koncertów, dochód z których w całości przekazywali na jego rzecz, jak również regularnie wpłacali dla niego część zarobionych na trasie pieniędzy. Wsparcia udzielali także fani.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=pvFjH_4tAhs