W kraju szykuje się nam kolejny „skandal”. Otóż koncern Agros-Nova (właściciel takich marek jak Łowicz, Fortuna, Garden, Pysio, Tarczyn, DrWitt, Krakus, Kotiln czy Włocławek) wypuszcza u nas na licencji nowozelandzki napój energetyczny Demon, a Nergal będzie jego twarzą. Szefostwo firmy mówi, że owszem chcą, aby było kontrowersyjnie, ale całość ma w istocie być pół-żartem – pół-serio.
Całkiem serio jednak już odbierają produkt niektóre organizacje, a nawet zwykli internauci zrzeszający się na facebooku i zamierzający bojkotować produkty firmy.
Rzeczniczka Agros-Nova mówi, jak sprawa wygląda:
Do naszej firmy dotarło łącznie około stu krytycznych e-maili. Odnoszą się one w części do osoby Adama Darskiego Niektórzy konsumenci kontestują też samą nazwę marki, której – co chciałam wyraźnie podkreślić – nie używamy w kontekście religijnym, a wyłącznie w potocznym znaczeniu. Hasło naszego projektu brzmi: „Obudź w sobie Demona dobroczynności”, ponieważ chcemy czynić dobro, chcemy pomagać, chcemy w każdym konsumencie wyzwolić pozytywną energię. Jednoznacznie negatywne emocje konsumentów, którzy do nas do tej pory napisali, budzi tzw. biały, odwrócony pentagram w logo marki. Ten znak na przestrzeni dziejów miał różne pozytywne znaczenia. Odzwierciedlał pięć zmysłów człowieka, pięć żywiołów, był postrzegany jako symbol doskonałości i kojarzony z życiem i zdrowiem.
Oczywiście to tylko oficjalne stanowisko, bo planując tak agresywną kampanię musieli przewidzieć, co niektórzy powiedzą, ale przecież nie ważne, co mówią – ważne, że mówią.
Nergalpojawić ma się w kampanii reklamowej takim, jakim znamy go z Behemotha, a nosić będzie w niej imię Holocausto. Slogan ma mówić o braku ograniczeń i reguł. Część z zarobionych w ten sposób pieniędzy zamierza przekazać na rzecz DKMS – największego światowego centrum dawców szpiku kostengo. Cóż, drogie oburzone środowiska: jeżeli tak wygląda dzieło Szatana…

