W wywiadzie dla ARTISTdirect.com Kerry King zdradził, że Slayer ma zrobione dwa nowe kawałki, lecz nie są jeszcze zmiksowane (to akurat już wiemy), że dwa kolejne potrzebują jeszcze wokalu i solówek, a kolejne dwa lub trzy można uznać za dema. Jak mówi:
„Chciałbym je skończyć w sierpniu lub wrześniu, co oznacza, że lepiej abym powoli kończył swoje teksty [śmiech].”
Wcześniej wspomniał, że robota nie idzie tak szybko, jakby chciał:
„Nie pracowałem tyle, ile bym chciał. Właściwie nie piszę na trasie. Gdy jesteśmy w Europie, nie wychodzę zbyt często. Nadal mają tam różne waluty i za każdym razem cię wychujają, gdy je wymieniasz [śmiech]. Jak nie mam miejscowej kasy to tym pewniej będę siedział w swoim pokoju. Napisałem w nim trochę tekstów. Wykrystalizowałem kilka pomysłów na kawałki, jakie mieliśmy.”
Miał wrażenie, że uda się je zmiksować, zmasterować i wydać na okazję festiwalu Rockstar Mayhem, gdzie mogliby je zagrać na żywo, ale tak się nie stanie. Wolałby je więc zachować na poczet albumu, by nie musieć tworzyć specjalnie dodatkowych kawałków – domniemanej EP-ki możemy się więc już więcej chyba nie spodziewać.
Wspomniane dwa gotowe utwory noszą tytuły „Chasing Death” oraz „Implode”. Oddajemy głos Kingowi:
„Co do Chasing Death, to w miarę starzenia się twoi przyjaciele zaczynają odpadać. Doznajesz tego nowego zjawiska. Mój techniczny Armand „Butts” Crump III zmarł wcześniej tego roku, a miał 35 lat. To są te najtrudniejsze przypadki. Nikt nie spodziewa się, że zdrowa osoba po prostu kopnie w kalendarz w wieku 35 lat. Chodzi o ideę radzenia sobie z tym, bo to się nie zdarzało, gdy wszyscy mieliśmy po 20 lat. Mówię [w tym kawałku]o takich rzeczach. Chasing Death [W Pogodni Za Śmiercią] nie odnosi się bezpośrednio do śmierci któregokolwiek z moich przyjaciół. To tak jak z ludźmi, którzy piją za dużo. Nie pomagają sobie, więc doganiają śmierć.”
Po sugestii, że jego teksty i gra na gitarze zawsze się ciekawie przeplatają zaczyna opisywać drugi z kawałków:
„Zdecydowanie słychać to w początku Implode. Zaczyna się superciężkim riffem. Pierwszy wers wchodzi w tym riffie i utwór startuje. Nie jest bezpośrednio związany z kalendarzem Majów, ale wszyscy ciągle mówią o końcu świata. Czy to z powodu wojny czy zarazy, w tym kierunku tutaj poszedłem.”
A więc kawałek o końcu świata i śmierci w najbliższym otoczeniu – Slayer pełną gębą. Nie do końca jednak, bowiem z całości wyłania nam się znaczący fakt: Jeff Hannenman nie bierze udziału w pisaniu nowego materiału. W żadnym z poprzednich wywiadów nie wspomniał o nim w takiejj roli ani King, ani Lombardo, ani Araya.
