Wokalista Judas Priest zadeklarował swoją orientację seksualną mniej więcej 20 lat temu. Niejednokrotnie muzyk musiał zmagać się z z brakiem akceptacji i dyskryminacją. Dzisiaj, po tak długim czasie opowiada o tym, jak to jest być osobą homoseksualną. W wywiadzie z Fox Sports 910 AM (poprzez Blabbermouth) powiedział:
Jestem sfrustrowany i bardzo zły na to, że mamy 2017 r. i wciąż jest tak samo. Dowiedziałem się o swoich preferencjach w okresie dorastania. Właściwie to nie są żadne preferencje, ale to, kim jestem. Nie masz wyboru. Jesteś, kim jesteś. Społeczeństwo tak kiedyś, jak i dzisiaj sprzeciwia się równouprawnieniu. Kiedy byłem młody, zawsze miałem wrażenie, że kiedyś będzie lepiej, ale tak nie jest. W Ameryce i moim kraju jeszcze daleka droga do tego. W niektórych częściach świata takich ludzi zrzuca się z budynków albo wiesza tylko z powodu tego, kim są. Niesprawiedliwość, jaka dotyka homoseksualistów, jest podobna do tej, która spotyka osoby z powodu ich koloru skóry czy wyznania. Świat jest szalony, czyż nie? Wydawałoby się, że powinniśmy się już nauczyć, jak żyć i pozwolić żyć oraz kochać innym, jak akceptować siebie nawzajem. Życie jest krótkie.
W dalszej części wywiadu Rob wspomina także moment, kiedy ujawnił się publicznie jako osoba homoseksualna, co miało miejsce w rozmowie z MTV, oraz pozytywne reakcje, jakie go wtedy zaskoczyły. Muzyk obawiał się odzewu, ale zaskoczyła go ilość dobrych słów, gestów i miłości, jaką uzyskał od metalowego świata. Wokalista opowiada, jak bardzo podniosło go to na duchu i chwali społeczność metalową, która, według niego, jest najbardziej tolerancyjną i otwartą w rockowej muzyce.
