Zaledwie kilkanaście dni temu pojawiły się pierwsze informacje o nowej płycie Alice in Chains, a już teraz basista grupy w rozmowie z Let There Be Talk opowiedział o szczegółowym harmonogramie prac.
Pracujemy nad nowym wydawnictwem. Załadowaliśmy ciężarówki i są już w drodze do Seattle. Mamy mnóstwo rzeczy, które musimy tam poustawiać i się zadomowić. Praca nad każdym albumem jest w pewien sposób zabawna. Zaczyna się od 'OK, mamy singiel. To jest ten utwór! To jest genialne!’. A później nagrywasz i na koniec dnia myślisz, że nie jest to jednak wystarczająco dobre, aby znaleźć się na płycie. Nie ma tej potrzebnej magii.
Następnego dnia zaczynamy jammować, tworzymy nowe riffy i nagle coś zaczyna ci świtać. Jednak nigdy nie jesteś w stanie powiedzieć, który kawałek jest tym odpowiednim.
O Williamie DuVallu:
William niszczy na tym albumie. Mamy wielkie szczęście, że jest w naszym zespole. Urzekł mnie swoim zachowaniem od pierwszych koncertów. To były klubowe gigi i William od początku zajmował miejsce u szczytu sceny, stawiał but na monitorze i dumnie wystawiał swój podbródek. Bardzo mi zaimponował swoją charyzmą.
Pograł już trochę z Jerrym i jesteśmy bardzo szczęśliwi, że jest w naszej załodze. Przez te 10 lat zagraliśmy z nim może nawet więcej koncertów niż z Laynem.
Czekamy teraz na niego w studio. Musimy też odczekać naszą kolejkę, bo obecnie studio zajmuje inny zespół, ale za tydzień tam wchodzimy.
A nam nie pozostaje nic innego, jak czekać na pierwsze dźwięki z nowej płyty Alice in Chains.
