Sprawa dotyczyła oskarżenia z 2016 roku, kiedy to Bob Daisley, basista biorący udział w nagraniach dwóch pierwszych płyt Ozzy’ego Osbourne’a, wniósł pozew w którym twierdził, iż Ozzy i jego Blizzard Music Limited są winni mu co najmniej 2 miliony dolarów za tantiemy. Nie chodziło jednak o wynagrodzenie za kompozycje, lecz sprzedaż praw do nich. Jak tłumaczył Bob:
Chodzi tu o pieniądze, które kompozytor dostaje kiedy utwór przez niego napisany jest wykorzystany np. w reklamie telewizyjnej, w programie telewizyjnym, grze komputerowej itd. Użycie takiego numeru wymaga uzyskania zezwolenia od wydawcy i wiąże się z opłatą, z której odpowiedni procent otrzymują muzycy.
Bob twierdził, że amerykański i europejski oddział Blizzard Music to pozorne firmy, które przez inkasowanie opłat administracyjnych zaniżyły zyski idące potem do basisty. Póki co jednak wszystkie zarzuty zostały oddalone przez sąd, choć obserwując relacje między Daisley’em a Ozzym na przestrzeni paru ostatnich lat można podejrzewać, że to nie jest ostateczne zamknięcie sporu. Pierwszy pozew złożony w sprawie tantiem Bob złożył przeciwko Ozzy’emu jeszcze w 2002 roku. Jedyny komentarz, jakiego doczekał się ten z 2016 ze strony Osbourne’ów to krótkie ogłoszenie, w którym pada stwierdzenie, że awanturowanie się o pieniądze za kompozycje nagrane 36 lat temu wygląda jak zwykłe zastraszanie.
