Na ostatniej konferencji prasowej muzyk opowiadał nieco o swojej relacji z wokalistami, która, mówiąc delikatnie, nie jest najlepsza. Do tego stopnia, iż gitarzysta sam postanowił śpiewać, aby nie musieć się z nimi stykać. Zapytany o to, mówił:
Kiedy zaczynałem jako dzieciak w Szwecji, miałem zespół o nazwie Rising Force i śpiewałem tam. Później przybyłem do Ameryki i grałem z Steelerem i Alcatrazzem. Oni z kolei mieli swoich własnych wokalistów. Zawsze uważałem, że wszyscy wokaliści mają ten syndrom Elvisa Presley’a. Myślą, że nim są, kiedy nie są, ponieważ to ja komponuję muzykę, piszę słowa, linie wokalne i właściwie wszystko. Samo to, że pozwalam komuś coś śpiewać, nie oznacza, że są ważniejsi niż basiści, klawiszowcy czy perkusiści. To ja piszę wszystkie partie – perkusyjne, basowe, na klawisze, gitarowe, wokalne – dokładnie tak jak klasyczny kompozytor. I naprawdę byłem już w pewien sposób zmęczony zmaganiem się z tym ich pieprzeniem, serio. Dlatego postanowiłem śpiewać samemu.
Wokal muzyka możemy usłyszeć na jego ostatnim albumie o nazwie „World on Fire”, który ukazał się w 2016 roku, gdzie Yngwie po raz pierwszy od dawna zdecydował się śpiewać.
https://www.youtube.com/watch?v=RWawM_jKpMA
