1990 rok… Megadeth wydaje wyda właśnie swoje największe dzieło, thrashowy klasyk „Rust in Peace”. Zapraszam do zapoznania się z wywiadem z Mustainem z tamtego okresu.

Pytanie: Czy ty Dave jesteś osobiście zadowolony z rezultatu sesji nagraniowej do Rust in Peace?
Dave Mustaine: Jestem naprawdę zadowolony z tego albumu. To był pierwszy raz kiedy od początku do końca sesji współpracowaliśmy z jednym producentem i to jest dla mnie zadziwiające. Myślę, że Mike Clink wykonał niewiarygodnie dobrą robotę, chociaż miał mnóstwo innych zobowiązań – ciągle gdzieś wbiegał i wybiegał – mimo to pokazał, że jest naprawdę zaangażowany w ten projekt. Były momenty kiedy myślałem, że to wszystko jest wystarczająco dobre, a on pokazywał nam, że tak nie jest i mówił nam, co jest nie tak, i poprawiałem to na coś jeszcze lepszego… i to właśnie dlatego ta płyta jest tak dobra… dzięki jego naciskom abyśmy pracując w studiu byli krytyczni wobec różnych drobiazgów, które tak naprawdę wydają się tylko pozbawionymi znaczenia upiększeniami, dzięki temu ta płyta jest tak naprawdę skończonym produktem. Jeśli o mnie chodzi, to efekt tej sesji jest zupełnie satysfakcjonujący i jestem z tego albumu w 100% zadowolony.
P: Czy Mike Clink zmusił was byście, w jakimś sensie, w studio dali z siebie jeszcze więcej jako muzycy?
DM: Tak, tak uważam. Myślę, no wiesz, ja sam się napędzam, ale kiedy się frustrowałem, Mike zwykle wiedział jak poradzić sobie z Dave’m – człowiekiem, zamiast tak jak zwykle tylko z Mustaine’m – artystą.
P: Jasne. Wysłuchałem niektórych nowych kawałków, nie miałem na to wiele czasu, ale niektóre z tych rzeczy są naprawdę mocne… kawałki takie jak „Hangar 18” i „Take No Prisoners”. Jakiego rodzaju ciśnienie sprawiło, że Dave Mustaine napisał tak dobre piosenki, co najmniej dorównujące utworom zawartym na Peace Sells… itd., które są przecież bardzo mocne?
DM: Jedyne ciśnienie z których mieliśmy do czynienia istniało w naszych głowach. Paranoja na punkcie kariery to coś z czym zmaga się każdy, kto nie wierzy w samego siebie. Więc martwienie się o to czy płyta będzie w stanie dorównać twoim poprzednim dokonaniom jest tylko wynikiem braku wiary. Każdy kto nie rozumie, czym jest jego przeszłość, jest skazany na to, by przeżywać ją ponownie.
P: Spoko. Opowiedz mi trochę o kawałku typowanym na singiel, „Holy Wars”. No wiesz, co ci chodziło po głowie, kiedy napisałeś tę piosenkę?
DM: Cóż, zostałem wprowadzony w błąd przez kogoś z Irlandii kto… kiedy byłem tam, spytałem go: „O co tu chodzi?”, bo powiedziano nam, że gdzieś jakiś koleś siedzi z pudełkiem nielegalnych koszulek Megadeth i je sprzedaje. Chciałem aby zabrano mu te koszulki, bo nasz zespół utrzymuje się przecież przy życiu tylko poprzez sprzedaż gadżetów i albumów. Oni powiedzieli: „Cóż, nie możesz tego zrobić. Pieniądze, które ci kolesie zarobią na sprzedaży koszulek zostaną przekazane na rzecz sprawy”. A ja na to: „Co to za cholerna sprawa?” A oni: „No, chodzi o IRA”. O co tu chodzi? A koleś zaczyna tłumaczyć: „No, katolicy są przeciwko protestantom, protestanci przeciwko katolikom, no wiesz”. A dla mnie każda religia, która uważa się za lepszą niż inna religia jest… no, beznadziejna, no wiesz… Nie mogę powiedzieć co o tym naprawdę myślę bez popadania w wulgarność i wolałbym raczej, no wiesz, zamiast kogoś obrazić, wolałbym raczej uważać na słowa i powiedzieć tylko, że moim zdaniem religia która buduje uprzedzenia jest grzechem sama w sobie, i że oni starają ukryć swoje własne grzechy mówiąc, że jedna religia jest lepsza niż inna, a to jest bluźnierstwo, a oni powinni pogadać ze swoim bogiem, ponieważ jestem pewny, że on powiedziałby im co o tym myśli.
P: Jest mnóstwo organizacji, samozwańczych obrońców moralności, które często wskazują na Megadeth mówiąc, że jesteście… no że należycie do tej kategorii, przeciwko której oni chcą organizować swoją krucjatę. Jak odpowiedziałbyś na stwierdzenie czy też zarzuty, że Megadeth to zespół zły, niedobry, jakikolwiek?
DM: Nie sądzę, abyśmy byli źli, niedobrzy, jacykolwiek. Myślę sobie, że obchodzą nas tylko ci ludzie, którzy słuchają naszej muzyki, którzy, ogólnie rzecz biorąc, należący do naszej grupy wiekowej i zajmują się tym samym co my, przeciętni kolesie, no wiesz. My nie jesteśmy jakimiś geniuszami nauki jak inżynierowie od budowy rakiet. Nie jesteśmy też jakimiś mętami albo pijaczkami. Nie jesteśmy nie wiadomo jak starzy, nie jesteśmy też embrionami ze słuchawkami na uszach. Jesteśmy tacy jak wszyscy – niezależnie od tego, jak bardzo ludzie się od siebie różnią. Myślę, że kiedy zaczynasz mówić ludziom o tym, co się dzieje ze współczesnym społeczeństwem i o tym jak oni likwidują darmowe usługi do których mamy prawo po prostu dlatego, że jesteśmy istotami ludzkimi – zabierają nam prawo do darmowej edukacji, do… zasiłków społecznych, likwidują inne inicjatywy i projekty socjalne… Oni nam odbierają te wszystkie rzeczy, no wiesz. Jedyne co ich niepokoi to czy starczy im kasy na nowe bronie i inne tego typu rzeczy… Wojna ma pozytywny wpływ na gospodarkę a pieniądze są do dupy [sic!].
P: OK. Rust in Peace to wasz czwarty album. Po pierwsze, skąd wzięliście ten tytuł?
DM: Jechałem do domu z Elsanon… to znaczy z Lake Elsanon. Jechałem tuż za jakimiś kolesiami, pędziliśmy autostradą, i zobaczyłem na ich zderzaku nalepkę i było na niej napisane… no wiesz, taki ironiczny tekst, „Jedna bomba atomowa mogłaby zrujnować ci dzień”, wtedy popatrzyłem w drugą stronę i tam było napisane „Niech cała broń atomowa rdzewieje w pokoju” [„rust in peace” – gra słów z wyrażeniem „rest in peace” – spoczywaj w pokoju – przyp. Ferres] i myślę sobie, „’Rust in Peace’. Kurna, to jest zajebisty tytuł.” I myślę sobie: „Co oni mają na myśli mówiąc 'rdzewieć w pokoju'”. Mógłbym to sobie wyobrazić – wszystkie te głowice atomowe leżą gdzieś na kupie, zebrane na jakiejś plaży gdzie mieszkają foki, no wiesz, całe pokryte rdzą i brudem, a dzieci biegają tam dokoła i mażą je sprejem, no wiesz. Po prostu poczułem, że to jedno z najbardziej głębokich haseł, jakie mogliśmy wtedy wygłosić, bo „Holy Wars” było podobnie głębokim przekazem, ale „Rust in Peace” także jest takim mocnym tekstem. To jakby moja wizja idealnego świata – cała broń nuklearna została wyeliminowana, mamy tylko ciągle do czynienia z tymi głowicami nuklearnymi… musimy komuś zlecić ich unieszkodliwienie… no bo wiesz, ciągle musielibyśmy coś zrobić z tym uranem i plutonem, ale w sumie ten problem mamy już teraz.
P: Jasne. Masz rację
Holy Wars
Jak tak jesteśmy przy roku 1990 to prezentuje trzy filmiki z koncertu z Detroit:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=vrY41_8Uf9w
Hangar 18:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=m3o2CHVpFR4
Peace Sells:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=cIqJv7R7drg