Ostatnio na serwisie rockmagazyn.pl pojawił się wywiad z frontmanem Acid Drinkers, Titusem. Muzyk odpowiedział na wiele ciekawych pytań w tym o nową płyte jego zespołu, Titus Tommy Gunn. Rozmowa miała miejsce podczas występu zespołu w krakowskim klubie „Kwadrat.”

Krzysztof Kwaśny: Jak to jest grać w zespole z najbardziej inspirującym polskim perkusistą wszechczasów? [Ślmak wygrał plebiscyt zorganizowany przez magazyn Perkusista i Music Info. Wręczenie nagrody odbyło się dzień wcześniej podczas festiwalu Scream Rock Festival w warszawskiej Stodole – przyp.KK].
Titus: Normalnie, tak jak 20 lat wcześniej, kiedy nie był najbardziej inspirującym perkusistą w Polsce grało mi się z nim tak samo dobrze i tak samo sympatycznie. Dla mnie różnicy nie ma. Kiedy gram z innymi bębniarzami to słyszę wyraźną różnicę w osadzaniu, w mocy uderzenia, w kombinowaniu i tak dalej. Ślimie dla mnie to jest Ślimie. Gratuluję mu tego miana i mogę być dumny, że taki facet z tyłu napędza u mnie tempo.
KK: Czy jest szansa, że jeszcze kiedykolwiek fani usłyszą w waszym wykonaniu „Blues Beatdown” na koncercie w całości?
Titus: Nie mam bladego pojęcia. Może tak, może nie. Nie wiem po prostu.
KK: Ale nie wykluczasz?
Titus: Nie, nie wykluczam tego absolutnie.
KK: Jak to się stało, że pojawiłeś się w serialu „Licencja na wychowanie” emitowanym na antenie TVP2?
Titus: Zadzwonili, że potrzebują kogoś o rockowym wyglądzie. Następnie menadżer spytał, czy nie mam na to ochoty. Jako że lubię kamerę, to stwierdziłem, że dlaczego by nie spróbować?
KK: Jakie z kolei masz refleksje po swoim debiucie filmowym w obrazie pod tytułem „At Oglog”?
Titus: Wydaje mi się, że to było trochę bardziej wymagające zadanie niż ten epizodzik w „Licencji na Wychowanie”, bo tam jednak trzeba było zagrać świra, postać troszeczkę inną niż jestem na co dzień. W „Licencji” zagrałem samego siebie, tak jak to zwykle robię w pokoju hotelowym. Czyli tu jakby wyzwania aktorskiego nie było, w pewnym sensie, żadnego. Natomiast w „At Oglog” spotkałem się na planie z Mariuszem Jakusem, Agnieszką Sienkiewicz i tam było granie bardziej teatralne. Upociłem się tam mocno przez te pół dnia, żeby zrobić to jako tako.
KK: Czy wiesz coś na temat kontynuacji książki „Raport o Acid Drinkers” autorstwa Leszka Gnoińskiego? Czy będzie druga część?
Titus: Nie wiem. Leszek miał dzisiaj być na koncercie i podobno jest, ale o drugiej części „Raportu” zupełnie nic nie wspomina. Teraz to musiałaby być cztery razy grubsza rzecz, bo pierwsza cześć to są lata 89 – 97. Teraz, jakby powstała, to byłaby encyklopedia. Wtedy zaczęło się naprawdę ostro dziać w zespole pod względem rock n’ rollowym i muzycznym również. To byłaby fascynująca lektura. Pod warunkiem oczywiście, że powiedzielibyśmy całą prawdę, a oczywiście jej nie powiemy. Tak, jak jest wiele książek o Rolling Stones i każda jest inna, tak i z Acidami, ponieważ czasami mówimy więcej, a czasami mniej. Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.
KK: 10 czerwca zagracie na festiwalu Nowe Brzmienia Perfectu, który odbędzie się na Wyspie Słodowej we Wrocławiu. Będzie to pierwsza okazja, do zobaczenia ciebie śpiewającego po polsku razem z Acidami na scenie. Co zagracie?
Titus: Na razie nie chcę zdradzać. Mogę powiedzieć, że numery są wybrane i zaczniemy nad nimi pracować w przeciągu dwóch tygodni. Bardzo mnie to kręci. Kiedy sobie podśpiewuję te rzeczy, to bardzo naturalnie mi to wychodzi, nie muszę się zupełnie do tego przymuszać, jeśli chodzi o wokal po polsku.
KK: Czyli będzie po raz pierwszy Acid Drinkers po polsku?
Titus: Tak, oczywiście będzie po polsku.
KK: Czyli Hetfield musiał gdzieś zaśpiewać po czesku?
Titus: Musiał Hetfield coś zaśpiewać po czesku, skoro ja pójdę w polski (śmiech). Może jednak nie dokładnie tak, bo jeśli chodzi o twórczość autorską Acidów, to nie wiem, czy się kiedyś zdecyduję zaśpiewać po polsku, ale Perfect po angielsku, to byłoby kurka wodna jakieś jedno wielkie nieporozumienie.
KK: Czy ten zespół był dla ciebie kiedyś jakąś inspiracją?
Titus: Tak, na pewno. Pamiętam, jak w 83 albo w 84 roku w Arenie w Poznaniu skakałem i śpiewałem na ich koncercie ze wszystkimi „Nie bój się tego Jaruzelskiego” i „Chcemy bić Zomo”. Mam nadzieję, że damy radę i zaprezentujemy się godnie tego dnia na scenie.
KK: Niedawno pojawił się w mediach tytuł, jaki ma nosić nowa płyta Titus Tommy Gunn, czyli „Ultimate Rockster”. Powiedz mi, na jakim etapie są prace nad tym materiałem?
Titus: Zostały nagrane całe bębny, basy i prawie całe gitary. Pojutrze jestem w Warszawie, kończę basy i przesłuchuje gitary. Natomiast kiedy nagram wokale, to trudno mi powiedzieć.
KK: Czy jest ustalona data premiery?
Titus: Mam nadzieje, że na jesieni powinno się pojawić w sklepach.
KK: Podobno ma być cover Iggiego Popa?
Titus: Planujemy „Home” Iggiego Popa, jest nagrany. Zobaczymy, co na tę wersję powie nasz wydawca.
KK: Wiem, że ta płyta ma być szybsza, bardziej czadowa i typowo „angielska”. Tego czadu trochę ci brakowało na debiucie.
Titus: „La Peneratica Svavolya” była moim debiutem kompozytorskim, producenckim i mało kto jest w pełni zadowolony ze swoich debiutów na tym polu. Ian Gillan powiedział kiedyś: „Kiedy wydasz płytę to wydaje ci się ona najlepsza, ale kiedy spojrzysz na nią za dwa lata, to pewne rzeczy można by poprawić i zagrać to inaczej”. „Ulitmate Rockster” jest szybszy, bardziej brytyjski, mocniejszy i jednocześnie bardziej muzyczny.
KK: Wracając do coverów, dlaczego nie nagracie czegoś, co wyszło spod łapy Philla Lynnota z Thin Lizzy? Wiem, że jesteś wielkim fanem tej kapeli. Grywaliście przecież z Tommym Gunnem na koncertach „Cold Sweat” z ich repertuaru.
Titus: Tak, uwielbiam ten numer. Jednak Thin Lizzy to jest skład wybitnie na dwie gitary. Na jedną gitarę ten kawałek w naszym wykonaniu nie brzmiał tak, jak powinien.
KK: A czy jest szansa na to, że tak, jak na festiwalu w Węgorzewie zagraliście cały koncert jako Tribute dla Led Zeppelin, tym razem weźmiecie na warsztat numery Thin Lizzy?
Titus: Gramy ostatnio tyle coverów, że nie wiem, czy nasi fani nie mieliby tego już dość. W przyszłości bardzo chętnie. Jest to na pewno wielkie wyzwanie. Pożyjemy zobaczymy.
KK: Wracając do repertuaru, jaki dzisiaj usłyszeliśmy na koncercie, to przede wszystkim wyrzuciliście z setlisty parę coverów, zastępując je autorskimi numerami. Macie już dość grania kawałków z ostatniej płyty?
Titus: Nie. Trzeba pamiętać, że dzisiaj to nie był nasz autorski koncert. Grały cztery różne zespoły. Dlatego też planowałem inaczej setlistę ułożyć. Więcej dynamiki, więcej tempa, mniej dicho (śmiech), więcej jaj – Anka [Brachaczek z Biff – przyp.KK] grająca na basie w „Et si tu n’existais pas”, Wacław [Kiełtyka – gitarzysta Decapitated] wchodzący na parę utworów, czyli chodziło przede wszystkim o to, aby ten rock 'n’ rollowy cyrk został zachowany.
KK: Wiem, że jesteś wielkim fanem Saxon. Będą oni gwiazdą drugiego dnia zlotu motocyklowego o nazwie „Easy Rider Party” w Bochni. Na tej samej scenie zagra również Shakin’ Dudi. Jak to skomentujesz?
Titus: Shakin’ Dudi ma ogromne zasługi w propagowaniu tematów bluesowych i nie tylko. Shakin’ Dudi na jednej scenie razem z Saxon w Bochni? Jak najbardziej. Jednak, ten sam zestaw na koncercie na przykład w Dusseldorfie nie byłby już taki dobry (śmiech).
KK: Wracając do bardzo zamierzchłych czasów. Jak wspominasz wspólne koncerty z Ianem Gillanem na trasie „Toolbox – In” w 1991 roku i jak się odniesiesz do jednej z jego wypowiedzi dla włoskiej prasy, kiedy zapytany o to czego słucha, wymienił kilka kapel, w tym również Acid Drinkers i powiedział, że jest to jedna z najlepszych kapel, jakie widział na żywo.
Titus: o Boże! (gromki śmiech). Cudowny facet, ale musiał być wtedy chyba, kurde, trochę pijany (śmiech).
KK: On sobie lubi wypić…
Titus: Wiem, że lubi. Zabrał mi samochód spod hotelu i pojechał do Ostrawy. Musiałem jechać jego busem. Rozrywkowy gość.
KK: Podobno był wtedy trochę chory…
Titus: Tak, miał wtedy taki japoński olejek na gardło, sam mnie poczęstował, wtarł mi to w rękę i mówił: „Lick it, Lick it”. Bardzo dobrze działał ten jego wynalazek na gardło.
KK: Czy jest możliwość zagrania wspólnej trasy Acid Drinkers, Flapjack’a, Titus Tommy Gunn i ewentualnie Gomor? [We wszystkich tych zespołach udzielają się muzycy Acid Drinkers – przyp.KK]. Czy fizycznie byłoby to możliwe do wykonania?
Titus: Nie, fizycznie jest to raczej niemożliwe do wykonania jako trasa. Natomiast jako „Poznańskie Derby”, na jeden czy dwa koncerty to dałoby radę, ale jeśli chodzi o trasę to nie bardzo. Prędzej to już Litza dzwonił do mnie jakieś dwa tygodnie temu, aby zaproponować coś takiego, jak Luxtorpeda i Titus Tommy Gunn razem w trasie.
KK: No właśnie, bo pojawiły się informacje, że zagracie razem z Litzą na Thanks Jimi Festiwal we Wrocławiu.
Titus: Tak, z tego co wiem, to najpierw gramy i śpiewamy „Hey Joe” na wrocławskim rynku, a później na Wyspie Słodowej gramy przed Ten Years After nasz normalny set z Litzą gościnnie. Szykujemy parę niezłych niespodzianek z tej okazji.
KK: Nie od dziś wiadomo, że jednym z twoich największych muzycznych idoli jest Lemmy z Motorhead. Jak to było z twojej perspektywy móc oglądać na żywo swojego idola na scenie? [chodzi o koncert na Hunterfest, gdzie Motorhead był gwiazdą, a Acid Drinkers grało przed nimi – przyp.KK].
Titus: To był surrealizm. Tak stałem i nie wierzyłem, czy to jest naprawdę, czy to mi się tylko wydaje.
KK: Ale koncert sprostał twoim wymaganiom? Wiadomo, że konfrontacja z rzeczywistością bywa czasem różna.
Titus: Wiesz co, jak się słucha czegoś od 14 roku życia, to nie ma czegoś takiego, jak jakieś wymagania względem idola. To był kompletny surrealizm.
KK: Na koniec ja, jako wielki fan takich kapel jak Rainbow czy Dio, mam pytanie, czy w ogóle jest szansa na to, abyście coś z tych zespołów wprowadzili do koncertowej setlisty?
Titus: Jeśli chodzi o Rainbow, to na forum zespołu nigdy nie słuchaliśmy. Prywatnie mam ich płytę „Difficult to Cure” na kaseciaku w samochodzie. Z Dio mam tylko jego płyty z Black Sabbath „Mob Rules” i „Heaven and Hell”. Jego solowych dokonań właściwie nie znam. Mam absolutny szacunek dla jego wokalu, ale muzycznie nie do końca mnie to zainteresowało.
KK: Czy macie jakiś większy odzew, jeśli chodzi o koncerty zagraniczne? Graliście ostatnio na Wyspach Brytyjskich. Czy był to tylko epizod, czy może szykuje się w tym temacie coś więcej?
Titus: Myślę, że jak zwykle od 20 lat był to tylko epizod (śmiech).
KK: Ze swojej strony bardzo dziękuję za wywiad. Powodzenia na koncertach i czekamy na nową płytę Titus Tommy Gunn na jesieni.
Titus: To ja dziękuję. Pozdrawiam!