Z roku na rock Rock And Roll Hall Of Fame budzi coraz większe kontrowersje. Przy okazji każdej ceremonii czytamy komentarze zdegustowanych fanów, którzy kpią z nominowanych, wymieniając jednocześnie wielkie sławy rocka, które wciąż do Alei Sław nie trafiły. Muzycy również uwielbiają wypowiadać się na ten temat. Jedni chcieliby tam trafić (Kerry King stwierdził ostatnio, że „Slayer jest gotowy”), inni z kolei kpią z całej otoczki i komercjalizacji wydarzenia (tak jak Ian Gillan).
Niewykluczone jednak, że to właśnie wokalista Deep Purple wraz z całym zespołem zajmą miejsce w gronie wyróżnionych pionierów rocka. Oprócz hard rockowców na liście nominowanych znajdują się też Nine Inch Nails, The Smiths, Yes i… to byłoby na tyle. Z artystów, którzy mają jeszcze coś wspólnego z rockiem, mamy The Cars, Cheap Trick, Chicago, Los Lobos i Steve’a Millera. Najbardziej dziwią jednak nominacje dla takich wykonawców jak popowa Janet Jackson, raperów z N.W.A. czy Chaki Khan.
Kandydaci z największą ilością głosów zostaną ogłoszeni w grudniu i wprowadzieni do Hall of Fame w kwietniu, na uroczystej ceremonii w Nowym Jorku. W zeszłym roku grono wyróżnionych powiększyli tacy wykonawcy jak Joan Jett, Green Day, Ringo Starr, Lou Reed czy Stevie Ray Vaughan.
Co sądzicie o tegorocznych nominacjach? Kto jest największym nieobecnym?
