Mówi się o tym, że są różne gusta i każdy ma swoje indywidualne upodobania. Mimo to w niektórych przypadkach można pokusić się o obiektywne stwierdzenia, z którymi trudno się nie zgodzić, bo są zwyczajnie faktami.
Jednym z takich stwierdzeń jest to, że Chris Cornell był świetnym wokalistą z niebywałą skalą, umiejętnościami i charakterystyczną barwą. Te cechy sprawiły, że muzycy Rage Against the Machine zapragnęli go widzieć w swoich szeregach podczas tworzenia nowej grupy nazwanej Audioslave. Gitarzysta – Tom Morello – wspomina, co było tym ostatecznym bodźcem, który miał wpływ na ich decyzję i sprawił, że Chris Cornell był dla nich jedynym słusznym wyborem. Okazuje się, że wystarczył do tego zaledwie jeden utwór. Muzyk tłumaczył platformie Spotify:
Po tym, jak Rage Against the Machine się rozpadło, siedzieliśmy i myśleliśmy: „Co mamy zamiar zrobić ze swoim życiem?”. Siedzieliśmy tak w domu producenta – Ricka Rubina, po prostu słuchając różnych nagrań i myśląc nad tym, co byłoby taką zapałką, czymś, co byłoby dla nas ekscytujące jako kolejny rozdział. Puściliśmy utwór Soundgarden – 'Slaves & Bulldozers’ z albumu „Badmotorfinger” na maksymalną głośność. Byliśmy po prostu tak znokautowani i przerażeni pięknem, dzikością, surowością Chrisa w tym numerze, że zrozumieliśmy, że jest dla nas jedynym słusznym wyborem. Bardzo za nim tęsknimy. Był świetnym i kochanym gościem. Kocham go i zawsze będę za nim tęsknić, jednak jego muzyka wciąż istnieje i miażdży.
Niestety, wokalista odszedł od nas w maju, nad czym do dziś ogromnie ubolewa cały muzyczny i nie tylko świat. Pozostało nam po nim jego wspaniałe, muzyczne dziedzictwo.
