Niemiecki magazyn Rock Hard miał okazję porozmawiać z Tomem Arayą, liderem grupy Slayer na temat ich nowego albumu. Zapis obszernego wywiadu możecie obejrzeć poniżej. Zapytany o swoją reakcję na finalną wersję osiemnastej płyty studyjnej – „Repentless”, odpowiedział:
Kiedy ją usłyszałem…w całości, pomyślałem: „Mój Boże, to jest Slayer”. To jest Slayer. Kiedy ktoś pyta, co sądzę o nowej płycie, mówię: „To jest Slayer. Cóż, połowa Slayera, ale ciągle brzmiąca jak Slayer”. To brzmi jak płyta Slayera. Kiedy jej słuchasz myślisz: „To jest Slayer”, dopiero kiedy siadasz i zaczynasz się zastanawiać, uświadamiasz sobie, że tak naprawdę to połowa kapeli. Wiesz o co mi chodzi? Ze względu na to co ostatnio przeszliśmy…słucham tej płyty i w środku czuję: „Okej, a więc jest…”. Ponieważ z mojej perspektywy to połowa Slayera, ale kiedy słyszę tę muzykę to bezapelacyjnie brzmi jak Slayer.
Myślę, że ten materiał jest dobry jak na połowę Slayera. Mówię to z nadzieją, że pomyślę tak nie tylko ja i Kerry, bo jesteśmy fanami tego, co nagraliśmy. Rozumiesz? Problem tkwił w tym jak odbiorą to ludzie, co ja będę myślał o tej płycie kiedy usłyszę ją w całości. A kiedy ją usłyszałem pomyślałem: „Mój Boże, to Slayer”. Jednak w głębi wiem, że nie ma z nami Jeffa i jakie mamy szczęście mogąc nagrać jego ostatni kawałek na płytę. Więc mimo że pomyślałem, że słyszę Slayera, od razu poprawiłem się w myślach – „połowę Slayera”. Jako fan mogę usiąść i powiedzieć: „Mój Boże…to brzmi niesamowicie”.
Cały wywiad dla sprawnie posługujących się angielskim znajdziecie poniżej:
