Przy okazji wspólnego komunikatu, jaki Tom Araya i Kerry King wystosowali do europejskich fanów Slayera, panowie podzielili się również kilkoma wspomnieniami zw. z Jeffem Hannemanem. Tłumaczenie w dalszczej części artykułu.

Kerry: Z Jeffem przeżyliśmy wiele świetnych chwil… We wczesnych dniach, gdy byliśmy w trasie, obaj byliśmy nocnymi markami, nie spaliśmy całą noc w busie, po prostu siedzieliśmy razem, gadaliśmy, oglądaliśmy filmy… Filmy o drugiej wojnie światowej, horrory, oglądaliśmy „Full Metal Jacket” tyle razy, że praktycznie potrafiliśmy wyrecytować wszystkie dialogi.
Tom: Na początku, gdy założyliśmy Slayera, zwykliśmy robić próby non-stop, to był nasz kult, 24/7. Jeff i ja spędziliśmy wiele czasu razem, mieszkał w garażu mojego ojca, który był także naszą salką prób. Gdy dorobił się własnego mieszkania, miał też 8-ścieżkowca, a ja przychodziłem do niego nagrywać kawałki, które napisałem, nie kawałki Slayera, inne rzeczy, które napisałem. W pewnym momencie nadal ma się zespół, ale zaczyna się żyć własnym życiem poza zespołem, więc to 24/7 odchodzi na bok, nie spędzasz już tyle czasu razem, co wcześniej. Brakuje mi tych dawnych dni.
Kerry: On był gigantycznym znawcą drugiej wojny światowej. Jego ojciec służył w tej wojnie, więc kiedy Slayer grał w Rosji po raz pierwszy – to było chyba w 1998r. – Jeff i ja poszliśmy do jednego z moskiewskich muzeów wojskowych. Nigdy nie zapomnę, jak zwiedzał to miejsce, patrząc na te wszystkie czołgi, bronie i inne eksponaty. Był jak dziecko w wigilijny poranek. Ale to był konik Jeffa, wiedział tyle o historii drugiej wojny światowej, że mógłby o niej nauczać w szkole.
Tom: Byliśmy w Nowym Jorku i nagrywaliśmy „South of Heaven”. Jeff i ja byliśmy w hotelu i musieliśmy dojechać do studia – nazywało się bodaj Chung King – naprawdę podupadające miejsce. Wyszliśmy więc z hotelu i postanowiliśmy iść pieszo, ale chwilę potem zaczęło padać. Przeszliśmy może z pięć przecznic i padało tak mocno, że byliśmy totalnie przemoknięci, więc zdecydowaliśmy się złapać podwózkę. Oto jesteśmy – dwóch kolesi z długimi włosami i skórzanymi kurtkami, absolutnie przemoczeni, łapiący stopa do studia. Nikt nie chciał się zatrzymać. Musieliśmy przejść całą drogę.
Tom: Jeff był wybawcą Slayera, napisał tak wiele utworów, z które zespół na zawsze będzie znany. Miał dobre serce, był dobrym człowiekiem.