W wywiadzie dla Boward Palm Beach New Times, frontman Anthraxu wypowiedział się m.in. nt. internetowego piractwa w kontekście wyjątkowo dobrej (jak na te czasy) sprzedaży najnowszej płyty swojego zespołu, „Worship Music”. Najwyraźniej poirytowany Scott prezentuje dość ekstremalne poglądy i proponuje wyjątkowo drastyczne rozwiązania. Jego wypowiedzi w środku.

– 'Worship Music’, wasz ostatni album, rozpoczął od wysokiego miejsca w rankingach sprzedaży, na 12. pozycji. To wasz najlepszy debiut od 20 lat. W czasach kiedy tak wiele osób ma trudności ze sprzedażą płyt, dlaczego sądzisz, że twój zespół i ten album w szczególności tak dobrze sobie teraz radzi?
Cóż, po pierwsze, trzeba nadać sprawom pewien kontekst. Poszło nam świetnie ponad wszelkie oczekiwania jak na 2011 rok, przynajmniej moje oczekiwania. Przy tym, jak się sprawy teraz mają, gdy ludzie kradną muzykę, a nie de facto kupują płyty, jest jak jest. Tak więc fakt, że sprzedaliśmy 30 tyś. w pierwszym tygodniu i weszliśmy na 12. pozycję był super – na 2011r. Jeżeli umieścić to w 2001r., sprzedalibyśmy prawdopodobnie 250 tyś. w pierwsyzm tygodniu i bylibyśmy na 12. pozycji. Albo powiedzmy 20 lat temu, jeżeli chcemy spojrzeć z perspektywy, w 1993r. „Sound of White Noise” weszło na 7. pozycję i sprzedało się w jakichś 110 tyś. egzemplarzy. Więc, wiele z tego ma związek oczywiście z tym, jakie inne płyty akurat wychodziły w tym samym tygodniu itd. Ale żeby spojrzeć na to z perspektywy sprzedażowej, to po prostu do bani, że 30 tyś. uważane jest za wielki sukces w 2011r. To obusieczny miecz, ponieważ z jednej strony to jakby, 'Łaaał, daliśmy radę’, ale to również, 'Taa, ale jak wielu innych ludzi ukradło płytę, powinieneś był sprzedać 150 tyś. egz. w pierwsyzm tygodniu’.
– Czy uważasz, że wielu waszych fanów w istocie ukradło płytę, czy —
Ja nie myślę, wiem, że ukradli. Tak to w tych czasach działa. Ludzie mogą zdobyć płyty za darmo, niezależnie czy są fanami, czy są po prostu casualowymi osobami, które chcą czegoś posłuchać. Nie ma już wychodzenia i słuchania muzyki. Teraz możesz ją ukraść, bo internet to umożliwia ludziom. Ludzie mają to poczucie prawa do tego teraz, gdy myślą, że muzyka jest za darmo i tak po prostu jest, niezależnie od tego, czy zdają sobie sprawę z tego, że krandą. Przed internetem jedynym sposobem, w jaki dało się ukraść muzykę, było wejście do sklepu muzycznego i wyjście z czymś fizycznym, i wtedy się kradło i wiedziało się o tym. Wiedziałeś, o ile nie byłeś kompletnym świrem, że za to są konsekwencje. Jeśli cię złapano, wpakowałbyś się w kłopoty. W internecie nie ma konsekwencji za kradzież. Nikt nie pakuje się w kłopoty za kradzież muzyki, nikt nie pakuje się w kłopoty za kradzież filmów. Nielegalne pobieranie nie spotyka się z konsekwencjami. Więc dopóki nie będzie konsekwencji, to będzie zdarzało się częściej i częściej i częściej, a ludzie widzieli będą coraz mniej i mniej oryginalnej i dobrej treści ze strony przemysłu nagraniowego i filmowego.
– Zauważyłem, że odbijałeś piłeczkę z niektórymi ludźmi na Twitterze, którzy grali adwokata diabła argumentując, że —
Nie ma żadnego argumentu. Nawet nie dam się wciągnąćw tę rozmowę. Kradniecie! To jest kradzież, oto jak jest. Nie przychodzi nam za darmo robić tych płyt. Te płyty są w sprzedaży w wielu, wielu miejscach, gdzie możecie zapłacić swoimi pieniędzmi, aby kupić ten produkt, który sprzedajemy. Wszystko poza tym to kradzież. Nie ma rozmowy. Nie ma, 'Cóż, chciałem tylko sprawdzić, a potem spodobało mi się, więc kupiłem’ albo 'Nie mam jak kupić tej muzyki tam, gdzie mieszkam’. Gówno prawda. To kurwa gówno prawda! Robię to już zbyt długo. Sprzedawałem płyty w latach ’80 i ’90 zanim w ogóle był internet i nikt nie wydawał się mieć problemu z wyjściem i kupieniem cholernie dużej ilości płyt w tamtych czasach. Cały przemysł się zawalił, bo ludzie kradną. Koniec opowieści.
– Co Twoim zdaniem powinno być konsekwencją nielegalnego ściągania?
Utrata internetu. Tyle, żadnego internetu dla ciebie. Poważnie! Tak jak, gdy prowadzisz po pijaku, tracisz uprawnienie do prowadzenia. Ściągasz nielegalnie, tracisz przywilej posiadania internetu. Kara odpowiednia do czynu. Dlaczego ci dostawcy internetu nie powstrzymują stron torrentowych i nie wprowadzą za to konsekwencji, nie mam pojęcia. Wszyscy narzekają na utracone tryliony dolarów, ale nikt z tym nic nie robi. Wierz mi, gdybym coś mógł z tym zrobić, zrobiłbym.
W wywiadzie dla Boward Palm Beach New Times, frontman Anthraxu wypowiedział się m.in. nt. internetowego piractwa. Najwyraźniej poirytowany wyciekiem najnowszego albumu swojego zespołu, Scott prezentuje dość konserwatywne poglądu i proponuje wyjątkowo drastyczne rozwiązania. Jego wypowiedzi w środku.