Przy okazji ostatniego pobytu Metalliki w Zjednoczonych Emiratach Arabskich jeden z tamtejszych serwisów zamieścił artykuł, w którym Trujillo udziela kilku szybkich wypowiedzi na różne tematy.
Robert o wizycie i koncertach w Abu Dhabi w 2011 r.:
Pojechaliśmy na pustynię na wielbłądach. Jeden z nich zrzucił Kirka i ten poleciał prosto na piasek.
Publiczność [w 2011]była dosyć zróżnicowana, z wieloma różnymi typami ludzi. Niesamowicie było spotkać tak oddanych fanów. Tak się dzieje, kiedy nie zdajesz sobie sprawy, jak daleko dociera muzyka, właśnie dlatego tu wróciliśmy.
O tegorocznej wizycie, próbach przed koncertami i nową płytą:
Tym razem przyjeżdża moja żona. Zajmuje się modą i projektowaniem, ma umówione kilka spotkań. Na pewno wybiorę się na któreś z nich.
Tym razem nauczyliśmy się więcej niegranego wcześniej [na trasie]materiału.
Przez ostatnie parę miesięcy sięgaliśmy po nowe pomysły, ale przed nami jeszcze długa droga. To długotrwały proces. Problem w tym, że często mamy za dużo pomysłów – ale dobrze mieć takie problemy.
O przesłuchaniu i początkach w Metallice:
Kiedy byłem w drodze na przesłuchanie, powiedziano mi, że jest tam ekipa filmowa i spytano czy mi to nie przeszkadza. Dostosowałem się. To było szalone, całkowicie pokręcone. Musiałem się nauczyć materiału z całych 22 lat.
Pierwszy koncert zagrałem w San Quentin [Więzienie stanowe w Kalifornii]. Wszędzie wokół stali ludzie ze strzelbami. Ale trzeba rzucić się na głęboką wodę. Lars powiedział wtedy do mnie: „Wskakuj do tego pociągu, zaraz odjeżdżamy.”
Jak wspomina współpracę z Ozzym Osbournem:
Czasami nie chciał tworzyć. To było wyzwanie. Czasami nie pojawiał się na próbach. Nie był wtedy w dobrym stanie, ale bardzo dobrze się z tym krył.
Jak obecnie czuje się w zespole:
To błogosławieństwo. Nigdy nie można być niczego pewnym. To nie spacerek po parku, musisz włożyć w to cały swój czas.
Jesteśmy bardziej skupieni. Jesteśmy teraz 10 lat starsi – musimy być fizycznie gotowi i dbać o siebie.