W wywiadzie dla Ultimate Guitar Robb Flynn kilkukrotnie przywołał nazwę Metalliki odpowiadając na pytania:
– 'The Blackening’ było wielkim sukcesem w oczach krytyków. Czy czuliście jakąś presję, by utrzymać poziom tego albumu?
Przez ostatnie 6 miesięcy w trasie z 'The Blackening’ to było jedyne zadawane nam pytanie. 'Jak dorównacie The Blackening’? Ja na to, 'Pff, nie wiem’. Zaczęliśmy pisać w listopadzie 2009. Nie wiem, czy była to kontrreakcja na 'The Blackening’ i 10-minutowe utwory i skomplikowane struktury, albo czy naoglądaliśmy się Metalliki co wieczór patrząc jak ludzie tracą [przy nich]rozum, ale zebraliśmy kilka riffów i pisaliśmy przez jakieś 2 tygodnie. (…)
– Czy podpatrzyliście wiele technik obserwując Metallikę?
Oni są niesamowici. Są prawdziwym zespołem – jednym z ostatnich żyjących prawdziwych zespołów. Sposób w jaki aranżują i mieszają swój set, to szczyt wszystkiego. Dla mnie było to spełnienie marzeń. Jestem z Bay [Area] i oni byli moimi idolami. Samo patrzenie o ile coś dużego jeszcze może wydarzyć się i dokąd można zajść.
– Przy takiej ilości kapel z tak wielu różnych wytwórni i miejsc, czy myślisz, że nadal możliwe jest dla artystów osiągnięcie statusu takiej legendy?
Myślę, że to cholernie duże wyzwanie. Jeśli chcesz marzyć, marz o wielkich rzeczach. Szczerze, zobaczyłem jak wielkie to może być. To jest rzeczywistość. To jest zupełna rzeczywistość. Oni zrobili to stanowiąc własne zasady. Zrobili własną muzykę. Słyszysz kawałki jak 'Master of Puppets’ co wieczór. To 8,5 minuty superskomplikowanych, dziwnych, połamanych rytmów. To nie pop. To nie Lady Gaga, czy Taylor Swift. To jest bardzo odmienna, bardzo ciężka, brutalna muzyka. Ludzie identyfikują się z nią. Pewnie, mają też 'Enter Sandman’. Kocham Black Album. Zobaczyć utwory jak 'Master of Puppets’ przechodzące do mainstreamu – to jest w tym nieprawdopodobne. Ma dziwaczną strukturę, trwa osiem minut, jest super ciężki, o narkotykach, koka na śniadanie! To jest świetne. Uwielbiam to.
