Rob Zombie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Obecnie kontynuuje trasę u boku Marylina Mansona i przyznaje, że nawet nie myśli o emeryturze. W rozmowie ze stacją CHOM 97.7 opowiedział o swoich przemyśleniach na temat decyzji Slayera o zakończeniu kariery.
Żaden rockman nigdy nie przeszedł na emeryturę. Oni po prostu umarli, tylko dlatego nie grali nigdy więcej. I kiedy słyszę, że Slayer kończy z graniem to myślę sobie „Nie ma, kurwa, mowy!”. Myślą, że wrócą do domów i będą mieli inne życie. Po 2 latach jednak się otrząsną i wrócą z nową trasą. Jesteśmy do tego stworzeni. Jesteśmy wariatami i musimy grać. Dopóki mamy siły.
Myślicie, że Rob ma rację?
