Na swojej stronie internetowej Chloe Trujillo określa siebie m.in. jako artystkę, muzyka, matkę, uzdrowicielkę. Dla nas znana jest przede wszystkim jako żona Roba Trujillo, od prawie 10 lat basisty Metalliki, a także autorka grafik na jego gitarach. Z tego też powodu spora część wywiadu przeprowadzonego z Chloe przez Radio Metal obraca się wokół pasji muzycznej jej męża. Zapraszamy do lektury.

O tym, jak Rob pomógł Chloe nagrać cover utworu Franka Zappy:
Wtedy, kiedy jeszcze mieszkaliśmy w okolicy San Francisco, zarezerwowaliśmy hotel, żeby spędzić tam noc przed udaniem się następnego rana do studia. I tu anegdotka – Robert ciągle pracował nad piosenką przez większą część nocy, leżąc na podłodze w łazience. To było dość intensywne.
O ulubionym miejscu pracy Roba:
Byliśmy w hotelu, dlatego mieliśmy do wyboru albo łazienkę, albo pokój. Ale jako że byłam zmęczona, to szłam do łóżka, a on potulnie szedł do łazienki. Kiedy spałam, wciąż słyszałam, jak pracuje i myślę, że to dlatego ta piosenka tak mi utkwiła w pamięci. Następnego ranka Robert był gotowy. A ja byłam w szoku. Wszyscy ci muzycy nie tylko grają swoje partie – oni w nuty wkładają swoje dusze. A te nuty coś wyrażają – to było niesamowite przeżycie.
httpvh://youtu.be/3U0VRQrSugM
O miłości Roba do gitary basowej:
Robert nigdy się nie rozstaje z basem! (śmiech) Gdy idzie na spacer, bierze go ze sobą. Może robić tysiąc rzeczy naraz: kąpać dzieci i grać na basie, gotować i grać na basie. Taka chyba jego druga natura. Czasem też zasypia na kanapie razem z basem. To część niego.
O tym, jak Chloe poznała Roba, gdy miał przesłuchania do Metalliki:
Poznałam go, gdy był jeszcze w Suicidal Tendencies. Znałam go już od długiego czasu. Suicidal często grali we Francji, a zwłaszcza w Paryżu, więc za każdym razem, kiedy grali, szłam ich zobaczyć. Byłam bardziej zaprzyjaźniona z Rockym Georgem i Mikiem Clarkiem i spędzałam z nimi czas za każdym razem, gdy przyjeżdżali. Ciągle spotykałam Roberta. Kiedy wyprowadziłam się do Los Angeles, całkowicie straciłam z nim kontakt. Odezwał się do mnie i odnalazł mnie dzięki naszym wspólnym znajomym. Kilka lat temu mój przyjaciel dał mi zdjęcie, na którym ja i Robert tańczymy w l’Elysée Montmartre (znana hala koncertowa w Paryżu) tuż po tak zwanym ostatnim koncercie Suicidal. Potem była impreza, podczas której zrobiono to zdjęcie. To wszystko wydarzyło się w 1996, a ja nadal je mam. Kto by pomyślał, że tyle lat później będziemy małżeństwem, będziemy mieli dzieci i mieszkali razem w L.A.? To zabawne, gdy się czasem spojrzy na to, jak działa świat.

O tym, że przed graniem z Ozzym i w Metallice był znany z gry slap-funky, ale tego stylu nie uprawia już od kilku lat:
Jest bardzo zadowolony, że gra w Metallice. Chłopcy świetnie się dogadują i wszystko jest w porządku. Ale to prawda, że gdy gra w domu, to zawsze przewijają się te funkowe zagrywki – chyba za nimi tęskni. Sądzę, że Metallica na pewno wyda nowy album, ale nie wiem dokładnie kiedy – nie jestem w zespole, żeby wiedzieć, co się dzieje. Jednak zawsze, gdy to się dzieje, Robert jest bardzo aktywny. Bardzo lubi pisać i wiem, że uwielbia tę całą „funkową” stronę tej muzyki. Słucha metalu, wielu różnych zespołów, nawet tych nowych, ale interesuje się też funkiem. Wiem, że gdy ma przy sobie bas, slapuje jak najwięcej funkowych melodii: to coś, co rzeczywiście tkwi w jego wnętrzu.
O wpływie żon muzyków na ich samych:
Myślę, że my wszyscy wywieramy wpływ na naszych bliskich. Rzeczywiście daję mu czasem rady odnośnie muzyki czy innych rzeczy. Więc, tak, mam na niego trochę wpływu. Czasami też widzę, że chce coś stworzyć – w duszy gra mu funk i wydaje mi się, że tęskni za nim. Niedługo zakończy dokument o Jaco Pastoriusie, któremu napisał dwa utwory. Dzięki temu może znów tworzyć muzykę bardziej funkową, a więc świetnie się przy tym bawi. Brooks Wackerman (perkusista Infectious Grooves i Suicidal Tendencies), który gra teraz w Bad Religion, zaproponował Robertowi zagranie z nim na festiwalu Drums Art, na którym miał wystąpić: to konkurs dla perkusistów i z tej okazji obaj zagrali stare kawałki Infectious Grooves i trochę innych piosenek, które napisali. Myślę, że podobają mu się takie akcje. Oczywiście świetnie czuje się w Metallice, ale uwielbia też robić inne rzeczy. Jakieś małe koncerty tu i tam pozwalają mu się trochę uwolnić. Zawsze pisze także różne
solówki dla Metalliki, w które wplata funkowy feeling, i często pyta mnie co o tym sądzę.

O udzielaniu porad Robowi:
Wiem, kiedy coś go frustruje. Mężczyźni na ogół nie zwierzają się i nie ujawniają wszystkich swoich uczuć. Ale ja potrafię wyczuć, kiedy coś jest nie tak, np. podczas jego przygotowań do dokumentu. Myślę, że daję mu dobre rady, ponieważ często mnie pyta, co powinien zrobić, np. w tej czy innej sytuacji. Ponadto, myślę że możliwość zapytania kogoś innego o opinię jest zawsze w cenie.
O wpływie Roba na pracę artystyczną Chloe:
Większy z niego muzyk niż malarz. Chwalił moje obrazy i zadawał mi różne pytania na ich temat, ale przede wszystkim daje mi rady odnośnie muzyki, którą tworzę. Nie zdarza się to często, ponieważ jest bardzo zajęty i nie ma czasu, żeby usiąść i posłuchać. Minął już ponad rok od momentu, gdy dodawałam finalne akcenty dla mojego albumu, a Robert grał na nim dwie piosenki, więc posłuchał ich
i doradzał mi. Naprawdę mnie inspiruje, ponieważ on także jest oddany swoim pasjom. Jeśli jest w drodze na ważne spotkanie, ale ma trochę czasu pomiędzy swoimi wcześniejszymi zobowiązaniami, a tym spotkaniem, to idzie posurfować. Maksymalnie korzysta z życia, ale jednocześnie ciężko pracuje. Np. podczas przygotowań do przesłuchania do Metalliki, ciężko pracował nad całą dyskografią zespołu, ponieważ nawet jeśli znasz piosenki, musisz nauczyć się partii basowych, a na niektórych albumach, jak np. And Justice For All, praktycznie ich nie słychać. Trzeba spędzić długie godziny, aby nauczyć się grać te nuty. Czasem budzę się o trzeciej, czwartej rano, a on wciąż ćwiczy. Pasjonuje go to, a kiedy robisz coś, co lubisz, masz wystarczająco energii, jesteś szczęśliwy, że to robisz i to cię napędza.