W2010r., gdy Rob Trujillo pomógł rodzine Jaco Pastoriousa odzyskać jego legendarny „Bass of Doom”, zaprzyjaźnił się z nimi i wszedł w posiadanie unikatowych, wcześniej niepublikowanych nagrań. Jak mówi, status Jaco wśród muzyków „ułatwił pozyskanie Stinga, Flea z Red Hot Chilli Peppers, Santany i Mike’aFiggisa do skomentowania jego wpływu.” Premierę dokumentu zatytułowanego po prostu „Jaco” Trujillo ma nadzieję zorganizować na festiwalu Toronto Film we wrześniu tego roku. Jak mówi:
„Jaco był moim bohaterem, gdy dorastałem. Słuchanie go było jak słuchanie po raz pierwszy Eddiego Van Halena grającego Eruption. Myślisz sobie wtedy, 'Co to był za instrument?’
Uwielbiałem jazz fusion i z tego wyszedłem dalej. Ale Jaco miał coś, co wykraczało poza jego jazzową personę. Był funkowy, był rockowy, był soulowy. A jego ogólne podejście było punkowe.
Ten film jest dla mnie z serca. Chciałem go uratować, ale zrozumiałem, że Jaco nie chciał być uratowany.”
Rob spotkał raz swojego idola i miał nadzieję mu pomóc. Chory umysłowo i zażywający narkotyki Jaco zginął w wyniku konforntacji z ochroniarzem klubu, do którego siłą próbował się wedrzeć. Mimo młodego wieku (35 lat) zdołał zrewolucjonizować grę na basie.
Trujillo:
„Cóż… drzemał w nim oczywiście czysty geniusz. Ale tak szczerze, może to że miał depresję dwubiegunową pomogło mu pokonać granice, które resztę z nas ograniczają. Bo Jaco był zwyczajnie nieustraszony.”

Rob Trujillo na koncercie Metalliki z Bass of Doom w rękach