Robert dzień po występie na Sonisphere w Warszawie wypowiedział się dla witryny NME zdradzając nieco szczegółów organizacyjnych całego przedsięwzięcia, rzeczy dziejących się za kulisami, własnych odczuć, nadchodzącej płycie etc. Tłumaczenie całej wypowiedzi wewnątrz.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=g4OchNFd6HI
Nazywam się Robert Trujillo. Jestem basistą nowego zespołu zwanego Metalliką.
[Na pytanie…] Kiedy ostatnim razem Metallica dzieliła scenę ze Slayerem, Megadeth i Anthraxem? Oni na to: cóż, właściwie nigdy nie graliśmy razem. Oczywiście zespół grał z każdym z nich z osobna przy różnych okazjach. Więc.. wiesz, czas mijał i sprawa wyszła chyba w okolicy kończenia prac nad Death Magnetic. To James jakby wziął pochodnię i biegał z nią wszędzie, zasiał nasionko z niektórymi ludźmi z managementu, a Lars.. wiesz, gdy Lars się za coś weźmie, to koło zaczyna się kręcić.
Wszystkie zespoły chciały to zrobić. Czas wydawał się odpowiedni. Wszyscy wydali coś nowego i momentum było silne, silne zwłaszcza dla metalu w ogóle. To jest właściwy czas. Kto wie, może za rok, dwa to by tyle nie znaczyło, może nie znaczyłoby tyle co parę lat wcześniej.
Zeszłej nocy mieliśmy kolację z pozostałymi trzema zespołami i było wspaniale. Tylko członkowie zespołów. Układ był jakby taki, że byliśmy w mniejszym pomieszczeniu, to była bardziej kameralna restauracja. Stoły były nawet mniejsze, po 4 osoby na stół, heh, więc naprawdę mieliśmy jakby poczucie zjednoczenia i więzi.
Nie widziałem Toma jakieś 8 lat, Toma Arayi i, wiesz, Dave’a Lombardo widziałem ostatnio, ale rozumiesz, Kerry’ego nie widziałem, wiesz, Mustaine, jego nie widziałem ze 12 lat, może 10, ale.. Wiem bardziej niż na pewno, że dla Larsa i Jamesa, którzy pogodzili się z Davem Mustainem to było naprawdę coś poważnego, to miało dla nich znaczenie.
Jak już zaczniesz, to nie masz pewności, że skończysz gadać. Najtrudniejsze jest jakby przejść do następnego gościa, bo zawsze, wiesz, jest coś fajnego do obgadania.
Być tu to naprawdę bardzo miłe uczucie, tzn. wszyscy mamy siłę, większość z zespołów była w trasie przez kilka ostatnich tygodni, więc wszyscy czujemy się dobrze, jesteśmy pewni swego. Staramy się robić taki trochę mix. Oczywiście gramy dużo starych rzeczy, naszego starego materiału, ale jednocześnie musimy w to też wrzucić niektóre kawałki z ostatnich lat, które sprzyjają skandowaniu „Metallica!”.
Osobiście jestem po prostu podekscytowany tym, że zobaczę inne zespoły, wiesz, na własne oczy. Fajnie jest móc tu grać, ale chcę też usłyszeć jak Slayer gra „Raining Blood” \m/ wiesz… hehe, yeah!
Graliśmy w Knebworth [UK] w zeszłym roku, więc już podbiliśmy Knebworth, hehe. Temu wyzwaniu już [raz]podołaliśmy [30 czerwca odbędzie się tam Sonisphere – red.].
Mamy tony pomysłów. Mamy zwyczaj pisać i przygotowywać wiele riffów w naszym tuning roomie, w którym jammujemy, gdzie rozgrzewamy się przed występami. Ktoś jak Hetfield, tzn. on po prostu podłącza swoją gitarę, włącza tuner i [nagle]wymyśla jakiś riff. Jest jak maszyna, jak riffowa maszyna. Więc nie brakuje pomysłów, myślę że najtrudniejszą częścią jest wybór tych ulubionych i staranie się je skondensować i umieścić w jednym utworze.
Polecimy do Australii i Japonii, i skończymy [trasę] w listopadzie. Większość reszty roku mamy wolne. Zaczniemy pisać, być kreatywni i możemy mieć coś w planach na przyszłe lato.
Jesteśmy podekscytowani robieniem nowej muzyki dla wszystkich i wydawaniem nowego albumu. Nie potrwa to tak długo jak ostatnio. To chyba dlatego, że wiemy już, jak pracować z Rickiem Rubinem i jego wspaniałym inżynierem dźwięku – Gregiem Fidelmanem. Więc.. czujemy się jakby bardziej komfortowo i pragniemy stworzyć coś nowego dla świata.