W ostatnim wywiadzie dla portalu Exclaim.ca Randy Blythe przyznał, że nie przepada za gitarowymi solówkami. Frontman Lamb of God wytłumaczył także dlaczego jego zespół zdecydował się na zamieszczenie jedynie 10. kawałków na najnowszym „VII: Sturm Und Drang”. Najciekawsze fragmenty wywiadu tłumaczymy poniżej.
Randy Blythe o solach gitarowych:
Nie bez urazy dla kumpli z mojego bandu i wszystkich innych gitarzystów, ale kiedy słyszę solówki w utworze to nie poświęcam im zbyt dużo uwagi. Jest naprawdę niewiele solówek które sprawiają, że mówię: „To jest zajebiste!” Jak dla mnie, brzmi to jakby ktoś walił konia w większości przypadków. Jestem kolesiem skupionym na riffach. Pochodzę ze starej, punk rockowej szkoły. Mam gdzieś takie sprawy.
O długości „VII: Sturm Und Drang”:
Chciałem wydać krążek na którym będzie tylko 10 kawałków. Każdy teraz chce wydawać płyty z bonus trackami, ale my chcieliśmy coś krótszego. Popatrzcie na „Master Of Puppets” czy „Reign In Blood” – też są krótkie. „Reign In Blood” toma 30 minut a po prostu miażdży i jest arcydziełem. I sądzę, że zamieszczając na albumie długie kawałki z jednostajną, kopiąca dupę ścianą dźwięku sprawia, że słuchacz szybko traci zainteresowanie takim utworem. Na płytach potrzebna jest dynamika.
