Nowy album metalowców z Lamb of God, zatytułowany ,,VII: Sturm Und Drang”, ukaże się lipcu. Zespół pochwalił się już pierwszym kawałkiem, który znajdzie się na albumie – numer ,Still Echos’ przesłuchacie tutaj.
W niedawnym wywiadzie dla Billboard.com Randy Blythe, wokalista grupy tłumaczył pochodzenia tytułu nadchodzącego krążka, który zaczerpnięty jest z języka niemieckiego i w języku polskim tłumaczony jest na „Okres burzy i naporu” (nazwa okresu w literaturze niemieckiej przypadającego na drugą połowę XVIII wieku).
Muzyk zdradził, że tytuł odnosi się niebezpośrednio do jego aresztowania w czeskiej Pradze w 2012 roku pod zarzutem zabójstwa jednego z fanów Lamb of God. Człowiek ten został zrzucony ze sceny podczas koncertu grupy w 2010 roku i na skutek otrzymanych obrażeń zmarł potem w szpitalu. Randy spędził w areszcie kilka tygodni, ale ostatecznie został oczyszczony z zarzutów.
Blythe chciał, aby tytuł 7. krążka Lamb of God miał odzwierciedlenie w tekstach nowych utworów, które poruszają temat psychologii ludzkich reakcji w sytuacjach ekstremalnych:
Pomyślałem coś w stylu: „Może Niemcy będą mieli jakieś dobre słowo”, bo oni są świetni w zamykaniu wyrażeń w jednym wyrazie, jak na przykład 'schadenfreude’ (radość z cudzego nieszczęścia) czy 'zeitgeist’ (duch czasu – przyp. red.).
Koniec końców, na tytuł płyty wpadł Mark Morton, którego matka pochodzi z Niemiec. Randy, który napisał 90% tekstów na ,,VII: Sturm Und Drang”, dodaje:
Nie postanowiłem pisać przy tym albumie o moich spostrzeżeniach, jak ludzie radzą sobie ze stresem i różnymi trudnościami… Jednak z czasem to zaczęło ze mnie wychodzić.
Wokalista dodatkowo opisuje nadchodzący krążek jako „jeden z najbardziej spójnych albumów”, jakie zrobiło Lamb of God oraz twierdzi, że nie będzie on aż tak bardzo „schizofreniczny” jak poprzednie dzieła grupy. Zapowiada się ciekawie!

