Nawet najlepsza koncertówka nie zastąpi doznań przeżywanych podczas występów na żywo. Mimo to, nie brakuje fanów tego typu wydawnictw. Jednak zawsze pojawiają się wątpliwości, czy to, co słyszymy nie zostało podrasowane w studio? W rozmowie z Eddiem Trunkiem na temat nagrywania „Speak of the Devil” wypowiedział się producent Ozzy’ego – Max Norman.
Gdy prowadzący powiedział, że jest pewien, iż nie istnieje album koncertowy, który był w pełni nagrany wyłącznie podczas koncertu, Norman odpowiedział:
Myślę, że masz rację. Przy nagrywaniu tej koncertówki Ozzy nie był zadowolony z wokali, więc poszliśmy do studia Record Plant. Spędziliśmy tam 4 dni i zmiksowaliśmy cały materiał. Ozzy jeszcze raz nagrał swoje partie i wysłał je do inżyniera dźwięku.
Więc muszę przyznać, że niemal każdy dźwięk Ozzy’ego na „Speak of the Devil” został ponownie nagrany. Martwiliśmy się o to, aby nikt tego nie odkrył. Robiliśmy wszystko w dużym pośpiechu.
Przyznam, że nie słuchałem tego albumu przez prawie 6 miesięcy, bo po prostu się bałem tego, co usłyszę. Gdy wreszcie to zrobiłem, to strasznie mi ulżyło. W końcu brzmi to naprawdę nieźle.
Jesteśmy pewni, że Ozzy nie jest w tym przypadku jedynym artystą, który korzysta z dobrodziejstw technologii.
