W ostatnich dniach do odpowiedzi na temat reaktywowanego projektu Superjoint został wyrwany jego frontman, znany z Pantery i Down Phil Anselmo. Poza euforią fanów związaną z powrotem hardcore’owej formacji pojawiły się również obawy o brzmienie zespołu, wszak do składu dołączył nowy perkusista, a basowe struny są niekiedy szarpane przez muzyków zastępczych. Phil Anselmo jednak uspokoił wszystkich zaniepokojonych swoim charakterystycznym, niskim głosem.
Właściwie to nic się nie zmieniło. Wiedzieliśmy, że do zespołu dołączy nowy perkusista. To, z czego ludzie sobie nie zdają do końca sprawy to fakt, że przez ostatni czas grało z nami trzech basistów. Ponadto Hank Williams III był prawdopodobnie najbardziej kochanym i popularnym instrumentalistą, jeśli chodzi o 4 struny. Robił wszystko, by jako artysta solowy dotrzeć do momentu, w którym jest teraz i… Po prostu jest ciężko pracującym człowiekiem. Nie ma niestety czasu na granie z nami, co jest zrozumiałe, daje nam jednak błogosławieństwo i wsparcie. Jest zawsze mile widziany, jeśli tylko miałby czas z nami pograć, co się niestety nie zdarza. Drzwi są dla niego zawsze otwarte.
Ale, co ważne, mamy na basie Steve’a Taylora oraz José Manuel Gonzalesa za perkusją. Bardzo się polubiliśmy. Ponadto w naszych szeregach jest Jimmy oraz Kevin, kocham tych gości. Nasze próby poszły więc jak po maśle. Daje nam to sporo frajdy i – muszę przyznać – naprawdę lekko nam to przychodzi.
Zapytany o nowy album Superjoint, odpowiedział:
Powiem tak – mamy 5 nowych kawałków i są całkiem niezłe. Myślę, że to jest dobre na start. Jednak mimo to Jimmy pracuje w tym momencie z Eyehategod. Musimy wrócić na naszą salę prób i dopracować to, co mamy. Uważam, że jest spora szansa na to, że wydamy nową płytę. Tak, jak powiedziałem, MAMY nowy materiał i nad nim pracujemy. Czy jednak powiedziałbym, że jest to bliskie ukończenia? Nie, tego bym nie powiedział.
Sprawdźcie zresztą sami, czy nic się w brzmieniu Superjoint nie zmieniło – posłuchajcie nagrania z koncertu formacji.
