Kilka dni temu Phil Anselmo udzielił wywiadu dla portalu MusicFrenzy.net. Wokalista opowiadał m.in. o ewolucji jego stylu śpiewania na przestrzeni lat oraz o swoich poszczególnych projektach muzycznych. Kilka najciekawszych wypowiedzi muzyka tłumaczymy poniżej.
O zmianie stylu śpiewania podczas wieloletniej kariery Anselmo:
Powiem ci tak: prawdziwe śpiewanie to całkiem inna sprawa niż death metalowy czy hardcore’owy wokal… W Superjoint, dla przykładu, jest hardcore’owo. W gruncie rzeczy trzymanie tonacji i śpiewanie utworu za utworem, tak jak jest na przykład w Down… To wymaga wielu wcześnie skończonych nocy, czasami musisz powiedzieć coś w stylu: „Dobranoc baranie. Odłóż butelkę. Impreza dobiegła końca, synu.” Ważny jest sen, odpoczynek, rozgrzewka… całe to gówno.
Z biegiem czasu zaczęło to być dla mnie zabawne, bo wiem, że są pewni ludzie, którzy mówią: „Ah, Phil nie potrafi już zrobić tego czy tamtego.” I macie pieprzoną rację – nie ma szans, że byłbym w stanie ponownie zaśpiewać ,Cemetery Gates’ (z albumu ,,Cowboys From Hell” Pantery – przyp. red.) czy coś podobnego. Nie chciałbym tego. Świadomie odsunąłem się od tego stylu śpiewania, bo poczułem, że został on pobity na śmierć, sprowadzony na ziemię. Wiem też, że są osoby, które bardziej preferują tradycyjny wokal, niż ekstremalny czy coś w tym stylu – a potrafię śpiewać na oba sposoby. Wszystko zależy od humoru, w jakim jestem. Potrafię kurwa śpiewać, mam w sobie soul. Jestem z Nowego Orleanu. Ale nie wiem… Po prostu znajduję większą moc, piękno i czystość w wielu różnych stylach i gatunkach.
W każdym razie – każdy, kto myśli, że nie potrafię już śpiewać, że kopiuję siebie czy coś w tym stylu… Muszę Wam powiedzieć, że się mylicie.
O tym, jak nie mieszać swoich poszczególnych muzycznych projektów i zachować ich własną tożsamość:
Gdy pojawia się chemia na scenie, ta rzecz staje się bardzo istotna i przychodzi z czasem. Mam na myśli to, że jammowałem z chłopakami ze Superjoint w innych kapelach przez długi czas i każdy zespół musi być osobnym tworem – wokalnie, stylowo, jeśli chodzi o postawę i wszystkie te rzeczy, bo bez tego otrzymasz tego samego Phila Anselmo każdego pieprzonego wieczoru. Dla mnie każda rzecz musi być rozdzielona od drugiej, bo to bardzo ważne. Jeśli Down brzmiałby tak jak Superjoint i na odwrót, jakby to wyglądało? Czemu nie stworzyć wtedy wspólnego przedsięwzięcia?
Całość do przesłuchania poniżej:
