W obliczu samobójstwa wokalisty Linkin Park – Chestera Benningtona – dopiero dzisiaj możemy wspomnieć tragicznie zmarłego Chrisa Cornella, który wczoraj obchodziłby 53. urodziny. O swoim przyjacielu nie zapomniał Pearl Jam, który na jednym z portali społecznościowych opublikował poruszający list:
Ciągle budzę się w środku nocy i na nowo przypominam sobie, że już Cię z nami nie ma. Nieobecność wypełnia moje ciało i czuję się, jakbym wędrował po odległej galaktyce. Ciągle zmagam się z tym samym pytaniem…szukając powodów i myśląc, co by było, gdyby…
Jestem tak egoistycznie smutny, bo wiem, że już Cię więcej nie zobaczę, nigdy z Tobą nie zagram, nie dostanę od Ciebie pochwały, nie będę częścią Twojego życia…
Jebać…
Wszyscy strasznie za Tobą tęsknimy…zawsze marzyłem o tym, żebyśmy spędzili więcej czasu razem, gdy dorośniemy. Żebyśmy więcej razem grali i byli kochani, jak o tym marzyliśmy…Dziękuję, że dzieliłeś swój czas z nami.
Byłeś zbyt…
Twój talent był ogromny…Twoje utwory, teksty, głos…jak mogłeś mieć to wszystko razem…
A także to, o czym wiedziało mniej osób…Twoje poczucie humoru i żartobliwość…
Wszyscy odczuwamy ogromny ból i nigdy nie pogodzimy się z tą stratą.
Mamy nadzieję, że odnalazłeś pokój i każda cząstka ciebie współżyje w harmonii z naturą. Przekazujemy Twojej rodzinie najszczersze kondolencje i wsparcie.
Kochamy Cię, Chris.
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.
