Australijski The Rockpit przeprowadził wywiad z Rossem Dolanem (gitara basowa, wokal, przyp.red), czyli jednym z największych weteranów muzycznej sceny death metalowej i stałym członkiem kultowego Immolation. Poniżej możecie przeczytać fragmenty wywiadu.
The Rockpit:
Minęło kilka lat od wydania waszego ostatniego albumu (”Kingdom Of Conspiracy” z 2013, przyp.red). Macie jakieś plany, aby wydać coś w najbliższej przyszłości, czy na razie jesteście zadowoleni z obecnych tras koncertowych?
Ross odpowiedział:
Tak, aktualnie nasza płyta jest już nagrana, będzie wydana w styczniu. Zamierzamy zaprezentować nowy kawałek na żywo, kiedy będziemy w trasie, u was (Australia, przyp.red). Tak jak powiedziałem, w styczniu dostaniecie 11 nowych utworów, ten album będzie dobry. Myślę, że każdy będzie w stanie go polubić. Będzie mroczny i ponury – czyli wszystko czego oczekujecie od nagrania Immolation.
The Rockpit:
Więc bez zagłębiania się w szczegóły, jakie były wasze inspiracje przy tworzeniu nowego albumu?
Ross:
Myślę, że tematycznie i lirycznie, poruszamy te same problemy co na ostatnich kilku krążkach. Większość tekstów zatem, skupia się na naszym współczesnym świecie. Podobnie jak na poprzednich wydawnictwach obowiązkowo mamy kawałki obracające się wokół religii i innych rzeczy, z którymi obcowaliśmy na ”Majesty And Decay” oraz ”Kingdom Of Conspiracy. Zapewniam, że nie jest to żadna kontynuacja ostatnich płyt, ale tak jak powiedziałem, tematycznie, jest to krążek przybliżony do poprzednich. Ogółem inspiracje przychodzą z naszego własnego życia, wszystko nas inspiruje. Oglądasz wiadomości i od razu masz pomysł na tekst wraz z całym kawałkiem. Ten album jest mocny. Mam na myśli, że nasze ostatnie nagrania były bardzo solidne, więc uważam, że nowe wydawnictwo będzie tak samo dobre jak poprzednie. Każdy utwór się czymś wyróżnia. Posiada elementy, które jak sądzę, nasi fani bardzo zaaprobują. Chore i ciężkie, szybkie i intensywne, wielowarstwowe partie. Wszystkie te szalone momenty pokazują, że każdy kawałek ma to coś. Nie mamy utworów, które mogłyby być za szybkie, bądź za wolne, albo zbyt ciężkie. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik i otoczone pewną widmową otoczką.
The Rockpit:
Wiedząc, że istniejecie już od 1988 roku i że tacy protoplaści jak Suffocation są z wami tyle czasu na scenie, jak myślicie, co utrzymuje takie zespoły jak wy wciąż przy ekscytacji nową muzyką? Co wam się podoba w nowoczesnym metalu i jak go porównacie do starych lat?
Ross:
Uważam, że cała esencja muzyki wciąż istnieje. Oczywiście metal się trochę zmienił odkąd zaczęliśmy. Mam na myśli, że sposób zdobywania muzyki w dawnych czasach był zupełnie inny, nie mieliśmy komputerów. Nic nie mogliśmy dostać w formie cyfrowej. Wszyscy ręcznie pisaliśmy listy do innych zespołów, aby dostać ich dema, a następnie czekaliśmy na odpowiedź zwrotną. Wiecie, więc, że musieliśmy pracować dużo ciężej żeby zdobyć nagrania zespołów z całego świata, które znajdowaliśmy w fanzinach. Jednocześnie baza zespołów oraz fanów w tamtych czasach była znacznie mniejsza, a idzie za tym fakt, że każda z kapel w latach 80-tych, posiadała swój unikalny styl i dźwięk. Nie obchodzi mnie jaki to był zespół, każdy z nich miał w sobie coś charakterystycznego . Nieważne czy był to Nihilist ze Szwecji, czy Autopsy z Kaliforni, każdy z nich wyróżniał się czymś czadowym. 28 lat po tym jak zaczęliśmy, czyli teraz, jest dużo ciężej o znalezienie tej unikalności, którą wciąż niektóre zespoły posiadają, tą tożsamość, która jest tak bardzo ważna. Jest o wiele ciężej kiedy mamy tak wiele zespołów grających to samo. My zawsze jednak pasjonowaliśmy się muzyką. Cieszyliśmy się z całej tej podróży skupiającej się na tworzeniu płyt. Proces pisania, nagrywania i oczywiście aspekt grania na żywo. Dla mnie to właśnie to w czym mój zespół się wyróżnia, to właśnie to jest ta jedna godzina gdzie musisz się wykazać. To wszystko jest częścią podróży, ta interakcja między nami, a tłumem i jego energią. Wciąż to kochamy, tworzyć mroczną i ponurą muzykę, która ma coś do powiedzenia i jest zrobiona w taki sposób, że nasi fani doceniają fakt, iż nie zmieniliśmy się za bardzo odkąd zaczęliśmy w 1988 roku. To coś z czego nigdy nie będziemy żyli, coś co nie zostało skażone, coś co nigdy nie zostanie dla nas pracą. Nigdy nie będzie tak, że powiemy ”Dobra, zróbmy płytę, aby zarobić trochę pieniędzy”. Nigdy tak nie było. To trzymało nas zawsze w undergroundzie, fakt, że musimy znaleźć balans między naszym codziennym życiem i tym co robimy w Immolation. To ciągle powoduje, że jesteśmy głodni robienia tego co nasi fani chcą oraz tego co my chcemy.
Zachęcam do przeczytania całego wywiadu na The Rockpit.
