Jest sobota, czas wolny, więc zapewne z przyjemnością przeczytacie najnowszy wywiad z Robertem Trujillo. Basista opowiada m.in. o pracy w Metallice, komponowaniu oraz o zadowoleniu z nominacji do nagród Grammy, których rozdanie już za miesiąc.

W głosie Roberta Trujillo wciąż słychać zachwyt spowodowany dołączeniem do legendarnej grupy thrash metal. Basista uwielbia rozpracowywać partie Cliffa Burtona, choć nie było to tak proste pięć lat temu, gdy dołączał do zespołu.
To było bardzo trudne. Bywało tak, że chłopaki zachciewało im się zagrać jakiś kawałek 45 minut przed występem. Więc miałem ze sobą discmana. Robiłem notatki. Ledwo nadążałem. To był czas, gdy naprawdę chcieliśmy przetestować siebie. Dobrą stroną tego było otwarcie się na stare piosenki.
Kocham grać partie Cliffa Burtona, wgryzać się w ?Ride the Lightning? i oczywiście ?Master of Puppets?. Wielkim zaszczytem było grać w Europie na 20. rocznicę tego albumu, rozpracować wszystkie ścieżki basu i gitar. Kirk i James również uczyli się swoich partii na nowo. Zapomnieli, jak grać pewne rzeczy. To było cool. I były to czasy, gdy pisaliśmy muzykę na ?Death Magnetic?. Wprowadzało to nas ? a szczególnie Jamesa i Larsa – w specyficzny klimat.

Niedawno, będąc w trasie po USA, Metallica otrzymała informację, że została nominowana do nagrody Grammy w czterech kategoriach: Najlepszy Album Rockowy, Najlepsze Opakowanie (kategoria wprowadzona niedawno, przyznawana najładniej oprawionej płycie – tu więcej na ten temat ), Najlepszy Rockowy Utwór Instrumentalny za ?Suicide & Redemption? oraz Najlepszy Utwór Metalowy za ?My Apocalypse?. Wręczenie nagród 8. lutego.
To zaszczyt. Bardzo ciężko pracowaliśmy nad tym nagraniem. Powiedziałbym, że etyka pracy w Metallice wkroczyła na wyższy poziom. To była dla nas wielka lekcja. Ja mam już wiele za sobą, jak wiecie, ale przebywanie z Jamesem i Larsem i pomaganie im w komponowaniu i aranżowaniu tych utworów bardzo dużo mnie nauczyło. To tak, jakbym chodził to najlepszej możliwej szkoły komponowania. Wspaniale jest, gdy nasze wysiłki są dostrzegane i nagradzane. Bardzo się z tego cieszymy.
Trujillo uważa, że najważniejszą rzeczą, której się nauczył, jest zwracanie uwagi na szczegóły.

Zdecydowanie ? w świecie Metalliki w grę wchodzi bardzo dużo detali. Na przykład taki James ? w swoich tekstach każde słowo umie zastąpić trzema innymi. Jest bardzo zorganizowany. Tekst każdej piosenki jest zapisany inną czcionką. Jego uczenie się partii gitarowych albo układanie harmonii wokalnych to też masa szczegółów.
Rick Rubin zachęcił Metallikę, by napisali muzykę, którą chętnie będą grali na koncertach.
I to sie udało. Rubin mówił: ?Grajcie tak, jakbyście stali przed publiką?. Chodziło o to, byśmy sobie wyobrazili, że chcemy zrobić wrażenie na widowni, która nas nie zna, w jakimś małym barze albo na imprezie podwórkowej. Więc wczuliśmy się w to.Rick sprawił, że James i Lars naprawdę przypomnieli sobie przeszłość, lata gdy grali thrash. Stąd właśnie mamy tu fragmenty czysto thrashowe.
Cały ten proces doprowadził do tego, że Robert poczuł się jak prawdziwy członek Metalliki. Te pięć lat bycia w zespole to także czas, gdy basista ożenił się i dwukrotnie został ojcem.
Jestem częścią tych utworów. Znam je. Czasem chłopaki pytają mnie, jak leciały poszczególne fragmenty ? ?Jaki tam jest dźwięk? Jak to graliśmy??. To przyjemne, gdy oni pytają mnie, a nie ja ich, jeśli chodzi o konkretne kawałki?.
Mimo, iż Metallica pracuje nad nowym materiałem, Trujillo twierdzi, że teraz chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę na trasie.
Mamy naprawdę duży wybór piosenek, a jeśli dodać do tego nowe kawałki, to jest naprawdę super. Uwielbiamy je grać i to jest kluczowa sprawa. Stanowią one dla nas wyzwanie, gdyż nie są proste. Ale lubimy się za nie zabierać. Obecnie gramy sześć nowych utworów i wychodzą nam one bardzo dobrze na żywo. To jest bardzo cool.