Dzisiejszego dnia, w brazylijskim São Paulo, zmarł Warrel Dane, wokalista znany z występów w Sanctuary i będącego w zawieszeniu Nevermore. Amerykański muzyk, który był obecnie w trakcie tworzenia swojego drugiego albumu studyjnego, doznał w nocy ataku serca, po którym nie udało się przywrócić jego funkcji życiowych.
Gitarzysta Johnny Moraes, który był członkiem solowego zespołu Dane’a, przebywał wieczorem z wokalistą, gdy ten zaczął czuć się źle. W rozmowie z brazylijskim UOL Moraes mówił:
Warrel zmarł w nocy. Gdy to się stało, był w apartamencie, w którym przebywał w trakcie nagrywania solowego albumu. Przeprowadziłem masaż serca i zadzwoniliśmy po pogotowie, które przyjechało bardzo szybko, ale gdy dotarli na miejsce, Warrel już nie żył.
Jak zdradza Moraes, Dane borykał się od dawna z uzależnieniami i problemami ze zdrowiem:
Jego zdrowie było obecnie w bardzo kiepskiej formie z powodu cukrzycy i problemów z alkoholem. Warrel mierzył się z wieloma problemami zdrowotnymi.
Instrumentalna część nowego krążka solowego Dane’a, który miał być następcą „Praises To The War Machine” z 2008 roku, została niemal w całości nagrana. Na krótko przed śmiercią wokalista rozpoczął nagrywanie wokali. Muzycy z jego zespołu zastanawiają się nad możliwością dogrania płyty z gościnnymi wokalistami, aby wydać ją potem jako pośmiertny hołd dla jej autora. Ostateczna decyzja jeszcze nie została jednak podjęta.
W 2016 roku w wywiadzie dla Imprensa Do Rock Dane nawiązał do swojego alkoholizmu i tłumaczył, w jaki sposób dba o swój głos:
Najważniejszą rzeczą dla wokalisty jest duża ilość odpoczynku i snu. Musisz dużo pić, nawadniać się. Wiem, że mam złą reputację, jeśli chodzi o nadmierne picie alkoholu, ale staram się już ograniczać. Musisz poznać swój instrument, znać swoje ograniczenia i silne strony. W młodości śpiewałem bardzo wysoko. Z wiekiem muszę jednak przyznać, że nie potrafię już tak śpiewać. Teraz skupiam się więc na moich silnych stronach. Nie jest tajemnicą, że jestem fanem muzyki gotyckiej, więc uwielbiam śpiewać nisko.
W 2011 roku, gdy gitarzysta Jeff Loomis i perkusista Van Williams ogłosili swoje odejście z Nevermore, motywując decyzję różnicami personalnymi z Danem i basistą Jimem Sheppardem, zespół rozpadł się. Warrel podsumował później ten fakt, mówiąc, że „Nevermore to wspaniały zespół, który został całkowicie zrujnowany przez alkohol”. Śmierć Warrela Dane’a prawdopodobnie pogrzebała szanse na reaktywację grupy.
