Na serwisach społecznościowych Nicka Cave’a pojawiła się smutna wiadomość – zmarł klawiszowiec Conway Savage, który od 1990 roku wchodził w skład zespołu The Bad Seeds.
Savage nie brał udziału w ostatniej trasie koncertowej grupy, ponieważ w 2017 roku przeszedł operację guza mózgu. Informowano wtedy, że operacja się udała i muzyk odpoczywa w swoim domu w Australii. Niestety, okazało się, że nie udało mu się pokonać ciężkiej choroby. Na oficjalnej stronie Nicka, a także na instagramie i facebooku pojawiło się oświadczenie:
Nasz ukochany Conway odszedł w niedzielne popołudnie. Członek Bad Seeds od prawie trzydziestu lat, Conway był anarchicznym wątkiem, który pojawiał się w występach na żywo formacji. Był kochany przez wszystkich, zarówno członków zespołu jak i fanów. Wybuchowy, zabawny, przerażający, sentymentalny, serdeczny, delikatny, zgryźliwy, szczery, prawdziwy – był tym wszystkim i dosłownie „miał dar złotego głosu”, wysoki i słodki i przenikający wgłąb duszy. W pijacką noc o czwartej rano w barze hotelowym w Kolonii Conway usiadł przy pianinie i zaśpiewał nam Streets of Laredo w swoim słodkim, melancholijnym stylu i na chwilę zatrzymał świat. Nie było wtedy w pomieszczeniu suchego oka. Żegnaj Conway, teraz też nie ma suchego oka w pomieszczeniu. Nick i Bad Seeds.
