Serwis MetalSucks.net rozmawiał ostatnio z Nergalem. Był to pierwszy wywiad jakiego udzielił zagranicznemu serwisowi po swej diagnozie. W rozwinięciu możecie przeczytać najciekawsze fragmenty ze wspomnianej rozmowy, w której Adam zdradza kilka bardzo interesujących faktów zw. z przebiegiem leczenia i tym, jak to na niego wpłynęło.

MetalSucks.net: Dobrze jest usłyszeć ponownie twój głos! Jak się dziś czujesz?
Nergal: Właściwie to całkiem dobrze, dzięki. To się rozwija. Nie jestem jeszcze w pełni zdrowy. Jednak mam nowy szpik kostny i przeszczep przebiegł bardzo dobrze. Mój organizm zaakceptował nowy szpik. To nie jest walka z moim organizmem, co zdarza się często w tego typu wypadkach. Jednak w moim przypadku wszystko idzie zgodnie z planem. Nie ma opóźnień. Sprawdzano mi krew co tydzień, a teraz co dwa, tak więc zmniejszono liczbę badań. Wszystko idzie we właściwym kierunku, tak jak powinno. Oczywiście moje mięśnie nie są takie same, nie są tak silne. Nie ma powodu do obaw. Psychicznie też jest lepiej. Na przykład [śmieje się] trzy tygodnie temu starałem się zrobić pompki, zrobiłem trzy. Dzisiaj 11. To wskazuje na ciągłą poprawę i każda następna pompka czyni mnie szczęśliwszym. [śmieje się]
MetalSucks.net: [śmieje się] Co za ulga.
Nergal: To może brzmieć śmiesznie, ale kiedy oglądasz takie filmy jak „Rocky”, albo „The Wrestler”, widzisz jak ci ludzie spadają na dno, a potem rosną w siłę – u mnie jest prawie tak samo. Zaczynam od punktu zero, od podstaw. To trzyma mnie przy życiu.
MetalSucks.net: To świetna wiadomość. Kiedy diagnoza twojej choroby została opublikowana, fani metalu zebrali się i zaczęli oddawać szpik na całym świecie. Czy gloryfikuje cię wiadomość, ze dotarłeś do tak wielu ludzi?
Nergal: Po pierwsze, nigdy nie oczekiwałem takiego wsparcia. Nie tylko od przyjaciół i fanów Behemotha, ale i od ludzi, z którymi nie miałem kontaktu od lat. Pytali mnie, „Czy jest coś, co możemy zrobić, by pomóc?” Było sporo ludzi, którzy oddawali szpik – najpierw muszą cię sprawdzić – a ludzie mimo to starali się pomóc. To było wspaniałe. Cała społeczność metalowa zareagowała konsekwentnie i szybko; było ich pełno. Otrzymywałem tysiące e-maili, kiedy wszystko wyszło na jaw, a odpowiedzi na te listy… nie było żadnej negatywnej. Nie oczekiwałem nawet, że społeczność metalowa będzie tak współczująca, empatyczna i… [przerywa]opiekuńcza. Jednak oni całkowicie się w to wciągnęli; wszyscy byli gotowi stanąć za mną i mi pomóc. Nie potrzebowałem pieniędzy; moje ubezpieczenie pokryło prawie wszystko. Dostawałem propozycje typu, „Zbierzemy i ci je wyślemy.” Ja odpowiadałem, „Nie potrzebuję pieniędzy, chłopaki. Możecie wyjść i mówić ludziom czym jest białaczka. Porozmawiajcie z nimi o dotacjach i o zorganizowaniu dotacji. ” Tylko tego potrzebowałem. Teraz mogę to powiedzieć [przerywa]… to było zaraz po tym, jak zachorowałem, fundacja znalazła odpowiedniego dawcę. Jednak nie chcieliśmy tego rozgłaszać, ponieważ te akcje się nakręcały. Kula się toczyła! Każdy w tym uczestniczył, więc pomyślałem, „Nie kurwa! Nie chcę tego zatrzymać!” To było szaleństwo! Ludzie robili wszystko, żeby pomóc. To było po prostu wspaniałe. Mogę ci powiedzieć – nie po to, żeby wzruszyć ludzi – były momenty, kiedy czytałem te wszystkie komentarze i e-maile, miałem łzy w oczach. To było bardzo ludzkie. Kurde, nie wiem co mam powiedzieć, ale to było wspaniałe. Jest pełno ludzi, którzy doceniają to, co robisz muzycznie i w ciebie wierzą. To wspaniałe. [śmieje się] To dało nadzieję wielu ludziom po tym, co ich dotknęło. Bylem bardzo sceptyczny, kiedy mówiłem o rasie ludzkiej, ciągle jestem. To nie jest tak, kurwa, nie wszystko przepadło! Są ludzie, którzy są prawdziwi. To była lekcja, za którą jestem bardzo wdzięczny.