Nameless Ghoul, a więc bliżej nieokreślony członek szwedzkiego zespołu Ghost, udzielił wywiadu dla stacji Planet Rock, mówiąc przede wszystkim o pomyśle ukrywania swojej tożsamości. Dowiadujemy się w jaki sposób narodził się ten pomysł oraz jakie trudności napotyka grupa w próbach zachowania swojej tajemniczości. Choć maski i konieczność pilnowania się przed koncertami wiąże się z niedogodnościami to zespół nie zamierza, w przeciwieństwie do KISS, wystąpić kiedykolwiek pozbawiony swojego charakterystycznego wizerunku scenicznego. Poniżej najciekawsze fragmenty rozmowy.
O genezie pomysłu grania pod maskami i problemach w jego realizacji:
Pomysł pojawił się… To znaczy wiesz, teraz oczywiście odnieśliśmy już sukces komercyjny, niemniej w samych początkach mieliśmy bardzo ascetyczne podejście, z różnych powodów. Kiedy pracowaliśmy nad pierwszym nagraniem zakładaliśmy, że nagramy jedną płytę i zawiążemy zespół, który pojawi się na paru festiwalach, pojedziemy na Roadburn w Holandii, zrobimy mszę i znikniemy.
Staliśmy się teraz wybrednymi damulkami i żądamy już własnych pomieszczeń. Jest ciężko, problemy były zwłaszcza kiedyś, kiedy pojawialiśmy się na festiwalach. Zawsze pojawiał się ktoś, kto przypadkiem otwierał drzwi i stwierdzał „O cholera, nie powinienem tego widzieć, prawda?” Idea grania z ukrytą tożsamością ma swoje korzenie częściowo w mojej pierwszej wizycie w Londynie. Byłem z moją mamą, miałem wtedy 13 lat, i ogromne wrażenie wywarły na mnie musicale „Upiór z opery” oraz „Koty”. Chciałem stworzyć podobny klimat tajemnicy na koncertach Ghost.
O regularnych zmianach w wizerunku:
Wiedzieliśmy że nasz wizerunek sceniczny, połączony z ewentualnym nagrywaniem albumów, postawi nas niejako w zaułku. Ustaliliśmy, że aby odczuwalna była zmiana trzeba wprowadzić jakieś motywy i ery, utrzymując w ten sposób zainteresowanie. Oczywiście, było to zamierzone i dokładnie przemyślane. Nie ma jednak dnia kiedy nie marzymy, ze względu na wygodę, że moglibyśmy być normalnym zespołem, to byłoby dużo prostsze. Wiemy też, że aby przyciągać rzesze fanów musimy szybko uzyskać efekty nostalgii, wyraźnie oddzielając kolejne etapy naszej działalności. To rzeczywiście działa, bo ludzie zaraz stwierdzają „Ah, bardziej podobał mi się debiut”, „Druga była lepsza”. Wraz z rozrostem publiczności uznaliśmy, że warto zaryzykować i pozwolić trzeciemu Papie pojawić się na scenie w spodniach i bardziej integrować się z tłumem. Owszem, papieski strój wygląda fajnie ale jest bardzo niepraktyczny. Sami nie dowierzamy że jeszcze się nie zabił przez te parę lat.
O tym, czy kiedykolwiek zobaczymy Ghost bez masek:
Zgadzaliśmy się wspólnie że kiedyś ujawnimy swoje twarze, jeszcze kiedy wydawaliśmy pierwszy album, bo byliśmy przekonani że to kwestia dwóch występów, gdy ktoś stwierdzi „Oto i oni, proszę bardzo!”. Teraz, minęło 5 czy 6 lat, i wciąż nie ma pewności, ku naszemu zaskoczeniu. Trzeba jednak rozróżniać bycie zamaskowanym od bycia anonimowym ponieważ zazwyczaj przy busie czekają na nas fani i za każdym razem podpisujemy im rzeczy i spędzamy razem jakiś czas. Nie robimy sobie zdjęć ale nie odtrącamy ludzi ani nie uciekamy nieśmiało od rozmowy twarzą w twarz. Nigdy jednak nie wystąpimy oficjalnie jako Ghost bez masek. Z tych samych powodów, dla których nie chcę widzieć „Upiora z opery” z aktorami ubranymi w codzienne ciuchy, nie miałoby to sensu.
Przypominamy, że zespół wystąpi już 30 maja w Polsce, w warszawskiej Stodole. Jest to koncert w ramach trasy promującej ich ostatni, wspaniale przyjęty zarówno przez fanów jak i krytyków, album zatytułowany „Meliora”.
