Gitarzysta rosnącego nieustannie w siłę szwedzkiego Ghost, jako Nameless Ghoul, w krótkim wywiadzie dla FM99 WNOR zdradził, jaki cel przyświeca zespołowi od samej jego genezy. Muzycy są wciąż w trasie promującej ich ostatni krążek, „Meliorę”, który za sprawą bardzo pozytywnych recenzji a także przyznania nagrody Grammy dla utworu Cirice przyciąga uwagę ludzi, którzy do tej pory nie interesowali się działalnością grupy. Jak przyznaje sam Ghoul wygrana Grammy działa dla nich wciąż niczym kamień rzucony w wodę:
Kolejne pierścienie, tworzone na wodzie od kiedy przyznano nam nagrodę, poszerzają nam za każdym razem grono naszych fanów.
Ghost, jak każdy zespół, chce cały czas zyskiwać nowych słuchaczy, jednak na przestrzeni lat przyświeca im inny cel. Jest nim samodzielność, pozwalająca na zrealizowanie na każdym z koncertów widowiska, które będzie unikalnym przeżyciem dla fanów. Jak mówi sam muzyk zespołu:
Ciężko jest precyzyjnie określić jak bardzo chcemy się rozrosnąć jako zespół, ale głównym celem, poza tymi osobistymi każdego z nas, jest samowystarczalność. Chcemy mieć możliwość zrealizowania każdego pomysłu, dzięki czemu zaprezentujemy widzom satysfakcjonujący również nas spektakl. Oczywiście nasze wyobrażenia zmieniły się w porównaniu z tymi 8 lat temu, zdecydowanie się rozrosły, ale idea pozostała ta sama.
Gitarzysta zdradził również sposób, w jaki Ghost unika odsyłania zespołu na poboczne, mniejsze sceny przez organizatorów:
Sporo innych zespołów ma ekonomiczno-praktyczne podejście, dostosowują się bowiem do warunków, które im się oferuje. My natomiast na każdym koncercie gramy tak, jakbyśmy mieli rozsadzić tę scenę, w ten sposób ludzie dochodzą do wniosku, że nie mogą nas odsyłać gdzieś na bok. Do tej pory metoda ta przynosi liczne sukcesy.
Przypominamy, że zespół pojawi się w Polsce już 30 maja w klubie Stodoła w Warszawie. To jedyna okazja w tym roku, by zobaczyć Ghost w naszym kraju. Serdecznie zapraszamy.
