Coraz więcej artystów skarży się na słaby stan przemysłu muzycznego. W wywiadzie dla FaceCulture o swoich spostrzeżeniach opowiedzili Joey Belladonna i Frank Bello z Anthrax.
Co kryje się za tajemnicą długowieczności waszego zespołu?
Frank: Miłość do muzyki. Sam nie wiem…Po prostu kochamy dobre utwory. Mamy świadomość, że wspólna praca sprawia nam przyjemność, a ludzie lubią to, co robimy.
Joey: Jesteśmy muzykami, którzy chcą być dobrzy w tym, co robią. Jestem pewien, że zarówno dla mnie, jak i dla Franka to bardzo istotne, aby móc udowodnić każdemu, że jesteśmy dobrymi artystami.
Frank: Staramy się osiągnąć najwyższy możliwy poziom. Robimy, co możemy. Jeśli ludzie to popierają, jesteśmy szczęśliwi. Chcemy po prostu pisać świetne utwory, być jak najlepszym zespołem koncertowym i dać ludziom coś, czego oczekują. Na szczęście inspiruje to też nowe zespoły. Przekazujemy im nasz punkt widzenia. To naprawdę ważne.
Joey: I kochamy muzykę. Muzyka jest czymś najwspanialszym. Możliwość bycia muzykiem, to coś świetnego.
Frank: Jeśli coś, co robimy może być inspiracją dla następnego wielkiego riffu, zespołu albo nowej generacji, to chcemy tego z całych sił.
O łączeniu muzyki z biznesem:
Frank: Jak zawsze, biznes wszystko niszczy.
Joey: Dokładnie tak, jak mówisz.
Frank: Gdy sztuka łączy się z biznesem, są jak olej i woda – rozdzielają się. Musisz nauczyć się jak przebrnąć przez sprawy biznesowe, aby nie zgubić w tym sztuki. To naprawdę trudne, ale po jakimś czasie potrafisz do tego podejść z dystansem. Musisz rozdzielić muzykę i biznes, ale jedno musi z drugim współpracować.
