W zeszłym tygodniu wokalista i basista Motörhead, Lemmy Kilmister był gościem w radiowym show Full Metal Jackie, gdzie udzielił wywiadu krótkiego wywiadu. Najciekawsze fragmenty rozmowy możecie przeczytać poniżej.
Lemmy na temat rejsu Motörboad:
To coś, czego nigdy jeszcze nie robiliśmy. Graliśmy w miejscach, w których żeby zejść ze sceny, trzeba było przejść przez drzwi ciężarówki, graliśmy w pierdlu, graliśmy w wielu dziwacznych miejscach, ale jeszcze nigdy na łodzi. Kiedyś wybierałem się na takie koncerty do Liverpoolu żeby zobaczyć The Beatles, którzy organizowali rock’n’rollowe rejsy na dwóch starych promach. Dostawałeś pięć kapel. które grały przez trzy czy cztery godziny, a później zwijano scenę i wracałeś. Uczestniczyłem w czymś takim, więc wpadłem na taki pomysł. Powiedziałem ludziom zajmującym się obsługą koncertów, żeby się nad tym naradzili i by wiedzieli co robią. W innym przypadku okazałoby się to fiaskiem, wiesz?
O nagrywaniu ostatniego albumu Motörhead, „Aftershock”:
To było naprawdę proste, bo udało nam się szybko opracować te kawałki. Gdy chcieliśmy je nagrywać zacząłem bardzo chorować. Zrobiłem wokale kiedy byłem chory, zaciągając się przed mikrofon w control roomie, ale okazało się, że wyszły w porządku. Wokale były zsynchronizowane, a byłem bardziej chory niż zazwyczaj. Po prostu poskładano to do kupy bardzo szybko, a następnie ukazało się opracowanie okładki, które było naprawdę fantastyczne. Od początku do końca przebiegło to błyskawicznie, co nie?
O wciąż rosnącym zainteresowaniu ludzi kapelą Motörhead:
Widzisz, zdobywamy młodych ludzi i to jest nasz sekret. Trwamy dzięki trzem, czterem pokoleniom przychodzącym nas zobaczyć i temu, że przyprowadzają do nas swoje dzieci.
Ludzie dawali nam 6 miesięcy i mówili, że ich nie wytrwamy i oto tu jesteśmy 50 lat później.
