Wczoraj Mike Portnoy (ex-Dream Theater) zapowiedział, że ogłosi coś ważnego i oto stało się. Wraz z Russellem Allenem – frontmanem Symphony X, Mikiem Orlando – wirtuozem gitary z Sonic Stomp, basistą Paulem DiLeo i gitarzystą Richem Wardem ze Stuck Mojo / Fozzy, już 24 czerwca razem jako Adrenaline Mob zadebiutują w The Hiro Ballroom w Nowym Jorku. Grupa zagra kawałki ze swego nadchodzącego, debiutanckiego albumu, jak również kilka klasycznych coverów. Ograniczona ilość biletów dostępna jest już na Ticketweb.com.

Uprzednio w marcu Russell opisał ten projekt jako:
„Kapela grająca bezpośredni rock z rockowymi samymi kawałkami – trochę nerwiste, współczesne brzmienie. To nie progresywa, czy próbowanie być nazbyt metalowymi, czy coś – to po prostu stary, dobry, chrupiący rock. Sądzę, że będzie to dobrze odebrane przez ludzi, którzy lubią tego typu rzeczy. To też nowość dla mnie i Portnoya. Zawsze robiłem coś z Ayreonem, ale to miało bardziej oldskulowy klimat, a nie jak to, to brzmi bardziej nowocześnie, prawie jakby Rob Zombie połączyć z Black Label Society i Disturbed, ale z Dio na wokalu. To cała gama szaleństwa. Więc to zdecydowanie coś innego i to jest fajne.”
Z kolei Orlando wysłowił się następująco:
„Ten zespół nie jest w stylu Symphony X czy Dream Theater. To coś bardziej w stylu, powiedzmy, Rob Zombie, Godsmack, Disturbed, Black Label Society, Shinedown… z Russela wydechem z piekła rodem i Mikiem po prostu mordującym perkusję. Gutara jest naprawdę rockowa i miewa nieco szalonych momentów, ale to zespół zorientowany na utwory i to przede wszystkim najważniejszy aspekt. Między Russellem i mną panuje wspaniała chemia w pisaniu razem i jest on jednym z moich najbliższych i najbardziej oddanych przyjaciół. To absolutna przyjemność pracować z tak wielkim talentem jak Russell na każdym poziomie. Mike jest po prostu niewiarygodny. Jego gry momentami nie da się opisać. Jest najbardziej profesjonalnym muzykiem, ale też jednym z najmilszych i najfajniejszych gości, jakich kiedykolwiek poznałem i z którymi kiedykolwiek grałem. To zaszczyt nazywać go swym kolegą z zespołu, by nie powiedzieć więcej, i nie mogę doczekać się, żeby rozpieprzyć scenę każdego wieczoru wraz z Mikiem i Russem i chłopakami!”